Powrót do strony "Wywiady".

Zagadki i tajemnice - rozmowa z prof. ALICJĄ BALUCH, znawczynią literatury dziecięcej zamieszczona w Dzienniku Polskim w dniu 27.01.2006.

Dlaczego wszyscy czytają Harry'ego Pottera?

"Bo to jest fajne!" - tak przynajmniej mówią najważniejsi czytelnicy, czyli dzieci. Jest w tej odpowiedzi zresztą jakaś spontaniczna prawda. A w ogóle żaden czytelnik nie musi się tłumaczyć z wyborów i oceny swojej lektury. Inna, też zupełnie prosta odpowiedź na postawione pytanie, mogłaby brzmieć: "bo to jest bestseller" albo "bo to jest modne i to czytają wszyscy". Jest to zapewne jakiś argument, choć nie tłumaczy wszystkiego do końca. Kiedyś przecież była modna lalka Barbie, która też budziła kontrowersje wśród wychowawców - teraz już znikła z pola zainteresowań dzieci. Nie wiadomo więc, jak będzie z Harrym Potterem za kilka lat.

Zapytam więc inaczej: dlaczego Harry Potter jest tak popularny?

Myślę, że z wielu powodów. Po pierwsze - wydaje mi się, że ten cykl powieściowy jest skomponowany tak jak uwielbiane przez wielu miłośników kina telenowele. Jest to po prostu dobrze opowiedziana niekończąca się historia, która podsyca ciekawość odbiorców... "i co będzie dalej?" - wszyscy zadajemy sobie pytanie. Po drugie - w tych opowieściach pokazana jest ważna sprawa: walki dobra ze złem. To pociąga. Po trzecie - Harry wpisuje się też w nurt powieści detektywistycznej: poszukuje się tu sprawców, czasem idzie się fałszywym tropem, wszystko jest pełne zagadek i tajemnic. Po czwarte - utwór ten, a raczej serial literacki wywołuje bardzo dużo emocji: śmiechu, płaczu, lęku i nadziei. Wreszcie - po piąte - niektórzy badacze literatury twierdzą, że cała epopeja jest zmontowana z elementów popularnych, ulubionych przez czytelników, a oni sami twierdzą, że Rowling to niezwykła czarodziejka...

No dobrze, ale co w takim razie z wartościami wychowawczymi?

Zależy, na jakim poziomie lektury czyta się tę książkę. Można przecież najzwyczajniej w świecie odczytać ją jako wciągającą opowieść o chłopcu, który zostaje czarodziejem i przeżywa jakieś przygody. Można wejść też głębiej. Wtedy łatwo dostrzec, że Harry Potter oparty jest na strukturze baśniowej: Harry bowiem jest sierotą jak Kopciuszek i mieszka z macochą i "złymi siostrami", czyli z rodziną Dudley'ów. W końcu jednak udaje się mu zostać "królewną" (czyli czarodziejem). Znaczy to, że dobro zwycięży, a zło zostanie ukarane. W "Harrym Potterze" występują poza tym archetypiczne porządki, które organizują wyobraźnię i odzwierciedlają naturę człowieka...

Na przykład?

Mamy tu mityczną postać rodzinnego wyrzutka, który wkrótce staje się wybrańcem. Obok niego występują archetypowe postacie starego mędrca i wielkiej matki. Pierwsza z nich (może nią być dyrektor szkoły) wskazuje drogę. Druga postać - biała sowa - przynosi dobrą nowinę, która wydobywa Harry'ego z "komórki". W utworze wyraźnie rysuje się obraz cienia, który w interpretacji Junga jest składnikiem osobowości każdego człowieka. U Harry'ego składnik ten jest widoczny w kształcie znamienia - błyskawicy wyciśniętej na czole chłopca. Upostaciowanym złem jest oczywiście Valdemort. W ramach porządków archetypowych spotkanie z nieznanym dotyczy magicznej szkoły w Hogwarcie, która jest dla bohatera i jego przyjaciół wielką niespodzianką. Wskazane obrazy postaci i zdarzeń mają charakter pierwotny, są więc ukryte głęboko w psychice każdego człowieka i dlatego wzmocnione lekturą powodują mocne poruszenie estetyczne.

Ale w innych książkach dla młodych czytelników występują też te archetypiczne porządki. Na przykład w "Opowieściach z Narnii".

Tak i dlatego te opowieści są też ulubioną lekturą czytelników młodszych i starszych. Ale "Opowieści z Narnii", jeśli już o nich mowa, przedstawiają świat z dalszej perspektywy. Czytelnik poznając rzeczywistość przedstawioną, czuje się tylko obserwatorem zdarzeń, nie angażuje się tak mocno w bieg wypadków jak w "Harrym Potterze". Potter bowiem stawia czytelnika w środku wydarzeń. Czytając tę książkę, ma on wrażenie, że jest uczestnikiem opisywanych wypadków. A do tego dochodzą mocne emocje i prawdziwe, choć nie zawsze dobre uczucia, np. chęć zemsty.

Czyli nie żałuje Pani tego, że "Harry Potter" zajmuje miejsce innych, dotychczas klasycznych lektur?

Nie żałuję, ale też nie wiem, czy faktycznie zajmuje on to miejsce w szkole. "Harry Potter" należy raczej do lektury domowej, a nie do tych z listy lektur obowiązkowych. Jeśli pojawia się na lekcji polskiego, to chyba na wyraźne życzenie uczniów. Tradycyjna lektura szkolna wpisuje się w pewną filozofię wychowawczą i porządek edukacyjny, "Harry'ego Pottera" natomiast czyta się dla siebie, w domu, dla przyjemności. I to jest - powtórzę raz jeszcze słowa młodego fana, Kuby - rzeczywiście bardzo fajne!

Rozmawiał: MARCIN WILK

linia

Bolga © 2006. All rights reserved.