Powrót do strony "Wywiady".

Chociaż od premiery filmu "Harry Potter i komnata tajemnic" minęło już sporo czasu myślimy, że chętnie przypomnicie sobie kulisy tworzenia tego obrazu. Poniżej zamieszczamy wywiad z portalu INTERIA.pl, w którym o pracy na planie filmu opowiadają jego twórcy i aktorzy, wcielający się w głównych bohaterów tej magicznej opowieści. Wywiad jest długi, ale mamy nadzieję, że z przyjemnością go przeczytacie. Życzymy miłej lektury!

Jak określiłbyś film "Harry Potter i komnata tajemnic", który jeszcze przed premierą był najbardziej komentowanym tytułem roku?

Chris Columbus (reżyser): Film jest nieco bardziej nastrojowy, sceny akcji są dłuższe i bardziej straszne, a także ciekawsze niż w pierwszym filmie. Sam film jest bardziej zabawny, gra dzieci znacznie lepsza. Jeśli komuś podobał się pierwszy film, ten z całą pewnością sprawi mu jeszcze więcej frajdy!

Praca nad filmem "Harry Potter i komnata tajemnic" była zapewne dla ciebie wyczerpująca - jednocześnie musiałeś nadzorować montaż "Harry'ego Pottera i kamienia filozoficznego" i zajmować się przedprodukcją i planowaniem "Komnaty tajemnic".

Chris Columbus: To był bardzo wyczerpujący okres, ale wszyscy nauczyliśmy się tak wiele przy pracy nad "Kamieniem filozoficznym", że wprost nie mogłem doczekać się przeniesienia tych doświadczeń do drugiego filmu. Nikt spośród ekipy nie miał czasu siąść i zastanowić się nad powodzeniem pierwszego filmu, co - jak mi się wydaje - wszystkim, a zwłaszcza dzieciom, wyszło na dobre. Wtedy cała obsada i ekipa byli już jak jedna wielka rodzina. Wspaniałe było to, że mogliśmy dzielić ze sobą ten moment triumfu, a jednocześnie nie tracić zapału, udało nam się przenieść go na plan "Komnaty tajemnic".

David Heyman (producent): Nie było to łatwe. Na szczęście mieliśmy doświadczenie płynące z pracy nad pierwszym filmem, pracowała nad nim także spora część ekipy, dlatego mieliśmy na kim się oprzeć. Duża część "Kamienia filozoficznego" jest poświęcona na budowanie świata Harry’ego Pottera. Musieliśmy przecież powiedzieć tyle rzeczy o magii, otoczeniu bohaterów, a w końcu także o nich samych. W "Komnacie tajemnic" fabuła od razu nabiera tempa, przygoda zaczyna się na samym początku filmu.

Pomimo narzuconego tempa, od samego początku pozostaliście wierni swej wizji nowego filmu, a także ustaleniom dotyczącym tego, w czym "Komnata" będzie się różniła od "Kamienia" - zwłaszcza w tempie narracji, charakterze i nastroju.

Chris Columbus: "Komnata tajemnic" jest i mroczniejsza, i bardziej zabawna niż pierwszy film. Harry z tego filmu to już inny chłopiec, niż Harry w "Kamieniu filozoficznym". Pierwszy film opowiadał o tym, jak Harry przyzwyczaja się do tego, że jest czarodziejem. W przeciwieństwie do barwnych, nieco przesadzonych postaci, które go otaczają, Harry był nieco pasywny, tak naprawdę dopiero pod koniec filmu zaczął coś robić. W "Komnacie tajemnic" już od samego początku Harry jest znacznie silniejszy i bardziej pewny siebie.

Właśnie, w "Komnacie tajemnic" widać, że Harry Potter jest "bardziej aktywny". Łatwiej grało ci się Harry'ego po raz drugi?

Daniel Radcliffe (Harry Potter): Dorastanie Harry'ego wpłynęło także na mnie. On rozwinął się jako postać, ja też musiałem się rozwinąć, czasami myślę teraz za dwóch. Kiedy kręciłem jakąś scenę, pytałem sam siebie: Jak zareagowałby na to Harry? Kiedy już to określiłem, próbowałem oddać na ekranie jego uczucia. Ostatnia minuta pierwszego filmu jest jak początek następnego. Harry mówi: "Nie jadę do swojego domu, nie do takiego prawdziwego". Zdał sobie sprawę, że dla niego domem jest Hogwart, że to jest jego miejsce na Ziemi. Kiedy jednak wraca do szkoły na początku drugiego filmu, odkrywa, że coś zagraża Hogwartowi, jego domowi. Jest naprawdę zdecydowany chronić go przed niebezpieczeństwem.

Chris Columbus: Kiedy Daniel został obsadzony w roli Harry'ego, wziął na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Dał sobie doskonale radę, jako aktor jest w tej chwili profesjonalistą. Nie tylko grał główną rolę, grał też pierwsze skrzypce na planie, stał się prawdziwym bohaterem!

Czy dorastanie głównych bohaterów nie stanowiło problemu?

Chris Columbus: Samo patrzenie na to, jak dorastają nie tylko fizycznie, lecz także w sensie aktorskim, jest niezapomnianym przeżyciem. Ich gra staje się coraz bardziej dorosła, są nawet lepsi, niż byli w pierwszym filmie, a już wtedy byli nadzwyczajni.

David Heyman: To była właśnie jedna z wielu cudownych rzeczy, jaka spotkała mnie podczas kręcenia tych filmów - okazja obserwowania dorastania Dana, Ruperta i Gemmy. Dzieci są teraz znacznie pewniejsze, potrafią korzystać ze swoich dotychczasowych doświadczeń, co na dobre wychodzi granym przez nie postaciom. Jednocześnie nie zatraciły entuzjazmu, poczucia wspaniałości tego, co robią, a przede wszystkim swego dziecięcego uroku.

Bohaterowie filmu zmienili się nie tylko fizycznie, ale poprawili również swoją grę aktorską. Jak wy, młodzi aktorzy, to odbieracie?

Emma Watson (Hermiona Granger): Przed rozpoczęciem kręcenia pierwszego filmu, nigdy nie zajmowałam się profesjonalnym graniem. Byłam bardzo zdenerwowana, nikogo też nie znałam. Teraz znam już ludzi i otoczenie, wiem co robię, czuję, że jestem znacznie mniej spięta i naprawdę świetnie się bawię. Jestem też znacznie lepszą aktorką, lepiej mi teraz idzie gra na planie. Dla pracowitej Hermiony Granger, drugi rok nauki w Hogwarcie oznacza zmianę relacji, jakie łączą ją z innymi przyszłymi czarodziejami. Hermiona staje się bardziej przyjacielska w stosunku do Harry'ego i Rona. Mniej zależy jej na książkach i odrabianiu pracy domowych. Jedno się tylko nie zmienia - Hermiona wciąż jest bardzo lojalna w stosunku do swych przyjaciół.

Rupert Grunt (Ron Weasley): Tak jak Harry Potter, tak i Ron Weasley znajduje się w centrum akcji filmu "Komnata tajemnic". W tym filmie robię o wiele więcej fajnych rzeczy, zwłaszcza z latającym samochodem. Sceny w siedzibie pająków są naprawdę straszne, a ja w rzeczywistości bardzo się ich boję. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Aragoga - wielkiego, starego pająka, żyjącego w Ciemnym Lesie - wcale nie udawałem, naprawdę byłem przerażony!

Zgodnie z tradycją, zapoczątkowaną na planie filmu "Harry Potter i kamień filozoficzny", w skład ekipy aktorskiej filmu "Komnata tajemnic" weszli jedni z największych angielskich aktorów. Najbardziej wyrazistą nową postacią jest Gilderoy Lockhart, nowy nauczyciel obrony przed czarną magią, grany przez Kennetha Branagha.

Chris Columbus: Kenneth Branagh był jedynym aktorem, który pasował do tej roli. Jest doskonałym uzupełnieniem naszej brytyjskiej ekipy. Jest także jednym z nielicznych młodszych aktorów, którzy dorównują sławom w rodzaju Richarda Harrisa, Maggie Smith i Alana Rickmana. Nie wyobrażałem sobie w tej roli nikogo innego.

David Heyman: Rola Lockharta jest jedną z najbardziej wymagających ról w obu filmach. Potrzebowaliśmy kogoś, kto potrafi być zarówno lekko uciążliwy, jak i czarujący, kogoś, kto przekaże narcyzm Lockharta, będzie zabawny, a jednocześnie wiarygodny. Ken zrobił wszystko, o co go prosiliśmy. Był niesamowity.

Kenneth Branagh (Gilderoy Lockhart): Byłem dość zdenerwowany. Wiedziałem, że "Komnata tajemnic" to duży film, że cykl ma wielu fanów, mających ugruntowane przekonania na temat Lockharta. To straszliwy pyszałek, raczej próżny i narcystyczny. Jest wspaniałą postacią do zagrania, niesamowicie irytującą i jednocześnie uroczą. Musieliśmy jednak jakoś przekonać publiczność, że rzeczywiście dokonał wszystkiego tego, o czym pisał w książkach. Musieliśmy sprawić, by był wiarygodny. Tu całkowicie zawierzyłem Chrisowi Columbusowi i jego zmysłowi komedii.

Dlaczego dziewczyny kochają Lockharta, a chłopaki go nienawidzą?

Daniel Radcliffe: Lockhart to pozer i oszust. Dziewczyny go kochają, chłopaki nienawidzą, ponieważ od początku zdają sobie sprawę, że coś jest z nim nie tak.

Emma Watson: Urok Lockharta oczarował damską część uczniów szkoły, a zwłaszcza Hermionę. Dosłownie zwariowała na jego punkcie. Hermiona jest nim prawie opętana, podobnie zresztą jak pozostałe dziewczyny.

Kenneth Branagh: Lockhart wie, jak korzystać ze swojego uroku, jak puszyć piórka, zwłaszcza wobec kobiet. Hermiona to w zasadzie jedna z nielicznych osób, która może z nim wytrzymać.

Z ekranu widać, że nawet projektowanie wyglądu Gilderoy'a Lockharta było okazją do popuszczenia wodzy fantazji.

Linda Hemming (projektantka kostiumów): Lockhart jest wielkim egocentrykiem, jest niesamowicie próżny, jego wygląd i ubrania są dla niego niezwykle ważne. Podczas gdy większość postaci w filmie jest ubrana w mroczne, przygaszone, bądź wyblakłe barwy, Lockhart paraduje w strojach mieniących się zielenią, błękitem, głęboką czerwienią, a nawet złotem.

Kenneth Branagh: Chris Columbus i Linda dokładnie wiedzieli, jak Lockhart powinien wyglądać, a poprzez tę postać ja chciałem wnieść do filmu trochę koloru. Chcieliśmy stworzyć hybrydę pomiędzy strojnisiem, a kimś, kto wygląda tak, że na siłę można by go było wcisnąć do Hogwartu. Lockhart puszy się jak kogut, w każdej scenie nosi inny kostium... No i te jego włosy!

Kolejną ważną, nową postacią, która pojawia się w filmie "Harry Potter i komnata tajemnic", jest Lucjusz Malfoy, ojciec Draco Malfoy'a.

Chris Columbus: W tej roli obsadziliśmy Jasona Isaacsa, znanego m.in. z "Helikoptera w ogniu" i "Patrioty". To jeden z najlepszych aktorów do roli typów spod ciemnej gwiazdy. Jego gra w "Patriocie" była po prostu rewelacyjna, mrożąca krew w żyłach. Pomyślałem sobie, że idealnie nadawałby się do roli Lucjusza Malfoy'a, uosobienia ciemności i zła, jakie związane są z domem Slytherin.

Jason Isaacs (Lucius Malfoy): Pomimo doświadczenia w graniu podobnych ról, wcielenie się w postać Malfoy'a nie było proste. To mój pierwszy film o czarodziejach, niezbyt często mam okazję nosić długie do pasa blond włosy i chodzić z laską o gałce w kształcie głowy węża. Wyzwaniem dla mnie było także zagranie tej postaci. Lucjusz to bardzo mroczna postać, niezwykle nieprzyjemny człowiek. Jest najbardziej pewną siebie postacią, jaką kiedykolwiek grałem, jego arogancja i bezwzględność nie znają granic. Jest czystym złem. Stosunek łączący Lucjusza z synem, Draco, ma duże znaczenie dla fabuły filmu, jest także kluczowy dla zrozumienia zachowania Draco, który ma naprawdę straszne życie w domu. Lucjusz straszy go i nęka, co sprawia, że Draco właśnie tak zachowuje się wobec innych.

David Heyman: Jason gra w tym filmie kogoś naprawdę złego. Jedynie nieliczni aktorzy potrafią równie przekonująco zagrać czarne postacie, co jest dość ironiczne, zważywszy na to, jak ciepłym i pełnym uroku jest on człowiekiem. W przeciwieństwie do innych łotrów, których aktor grał do tej pory, Lucjusz Malfoy jest całkowicie pozbawiony jakichkolwiek cech, które mogłyby łagodzić jego jednoznacznie złą opinię.

Garderoba tajemniczego Lucjusza Malfoy'a także jest perfekcyjna.

Jason Isaacs: Ponieważ Lucjusz jest bardzo wpływową osobą w rządzie czarodziejów, mieliśmy na początku pomysł, by nosił bardzo oficjalny strój. Później doszliśmy jednak do wniosku, że Lucjusz to arystokrata, mieszka w wielkim starym domu, a wszystko, co posiada, jest w jego rodzinie od pokoleń. Dlatego jego kostium odzwierciedla ten fakt. Nosi futra, a gałka jego laski jest wyrzeźbiona w kształt niesamowitej głowy węża. Malfoy uważa się za lepszego od wszystkich, nosi się niemal po królewsku.

Dwie inne ważne postacie, które pojawiają się w "Komnacie tajemnic", to młodsza siostra Rona Weasley'a - Ginny, którą gra jedenastoletnia Bonnie Wright, i jego matka - pani Molly Weasley, grana przez Julie Walters. Choć obie pojawiają się na krótko w filmie "Harry Potter i kamień filozoficzny", tym razem odgrywają o wiele ważniejszą rolę.

Chris Columbus: To prawda. Kiedy szukaliśmy obsady do pierwszego filmu, byłem bardzo zajęty wyszukiwaniem aktora do roli Harry'ego Pottera, a rola Ginny była tak malutka, że nie zastanawiałem się tak naprawdę na tym, jak dużo Bonnie będzie musiała grać w drugim filmie. Rola Ginny jest dość trudna, ale Bonnie doskonale sobie z nią poradziła.

Bonnie Wright (Ginni Weasley): Część ze scen, w których gram, zwłaszcza te w samej "Komnacie tajemnic", była trudna do nakręcenia, mimo to wszystkie sprawiały mi przyjemność. Mam naprawdę szczęście, że w moim wieku przeżyłam coś takiego.

Julie Walters (Molly Weasley): Moja postać całkowicie dominuje nad rodziną Weasley'ów, jest to jednak bardzo ciepła i życzliwa osoba. Harry i ona przyciągają się wzajemnie. Ona czuje w stosunku do niego uczucia macierzyńskie, wie, że jest sierotą, i że jego rodzice zginęli w straszny sposób. Bierze Harry'ego pod swoją opiekę i to dzięki niej młody czarownik staje się częścią rodziny Weasley'ów.

Jak udało się stworzyć tak wiele fantastycznych istot, które zamieszkują świat "Harry’ego Pottera i komnaty tajemnic"?

Chris Columbus: Dzięki Jimowi Mitchellowi i Nickowi Davisowi, a także utalentowanym pracownikom ILM, mieliśmy pewność, że kierowany przez nich zespół naprawdę rozumie, czego oczekuję od efektów wizualnych. Obaj rozumieli moje oczekiwania, wiedzieli, że chcę przenieść widza do świata, w którym nikt wcześniej nie był. Wiedzieli też jednak, że wszystko, co widoczne jest na ekranie, musi być bardzo wiarygodne. Mitchell, Davis i ich ludzie są odpowiedzialni za stworzenie około 950 ujęć w drugim filmie, to dzięki nim na ekranie ożywają istoty takie jak Zgredek, bazyliszek, chochliki kornwalijskie i pająki - z wyjątkiem Aragoga.

Jim Mitchell (specjalista od efektów specjalnych): Zgredek jest w tej części ważną postacią. Chris nalegał, żeby w przypadku Zgredka nie wykorzystywać lalki. Chciał móc go reżyserować tak, jak każdego innego aktora, co - choć nie jest najłatwiejsze - jest możliwe dzięki wykorzystaniu komputerowych efektów specjalnych

Chris Columbus: Chciałem, żeby Zgredek był bardzo prawdziwą postacią, kimś, kogo pokochają widzowie. Jim i Nick stworzyli taką właśnie istotę, co do której jesteśmy po prostu pewni, że mieszka w tym specjalnym, magicznym świecie.

Jak powstawały takie postaci, jak feniks Fawkes, bazyliszek, mandragory i pająk Aragog?

Chris Columbus: W tworzeniu magicznego świata zespołowi do spraw efektów wizualnych pomagał kierownik ekipy zajmującej się istotami, Nick Dudman. Wiarygodne przedstawienie pająka na ekranie było chyba jednym z najtrudniejszych aspektów realizacji filmu "Komnata tajemnic". Z dużym zadowoleniem mogę powiedzieć, że sceny z pająkami są naprawdę przerażające i należą do najbardziej strasznych w całym filmie.

Nick Dudman (kierownik ekipy zajmującej się istotami): Nick Dudman: Poproszono nas o stworzenie kroczącego, gadającego, wysokiego na trzy metry pająka, którego nogi mają rozpiętość 6 metrów. Każdą nogą musiał poruszać inny członek naszego zespołu, a nad ich współdziałaniem czuwała skomplikowana aparatura, w skład której wchodziły głównie pneumatyczne podnośniki, komputery i monitory wideo. Cała konstrukcja tego stwora ważyła jakieś 750 kilogramów!

Daniel Radcliffe: Pamiętam pierwsze ujęcie, które kręciliśmy w norze pająków. Rupert i ja przesunęliśmy się przez krawędź, a tam nagle widzimy czekającego na nas wielkiego pająka. To było tak realistyczne, że obaj się naprawdę przestraszyliśmy!

Wiemy, że przygotowania do produkcji drugiego filmu nakładały się w czasie z realizacją pierwszego.

Stuart Craig (kierownik produkcji): W trakcie realizacji drugiego filmu, ekipa odwiedziła wiele miejsc, w których filmowano "Harry'ego Pottera i kamień filozoficzny", ale większość zdjęć nakręcono i tym razem w Leavesden Film Studios. Nie obyło się, rzecz jasna, bez wybudowania wielu nowych planów, z których największym była Komnata Tajemnic. Mierzyła 80 na 40 metrów, więc jest to największy dotychczas plan, zbudowany dla potrzeb realizacji cyklu filmów o Harrym. Nawet Wielka Sala jest mniejsza, gdyż liczy "zaledwie" 40 na 14 metrów. W swojej książce J. K. Rowling bardzo wyraźnie pisze, że Komnata jest bardzo wysoka, z wyglądu przypomina jaskinię. Ponieważ jednak Leavesden było kiedyś fabryką samolotów, mogliśmy budować do wysokości najwyżej około 9 metrów. Złudzenie większej wysokości mogliśmy osiągnąć za pomocą efektów specjalnych, ale zamiast tego zdecydowaliśmy się budować w głąb. Komnata w filmie wydaje się mieć setki metrów, jest też zalana wodą. W rzeczywistości woda była głęboka na 30 centymetrów, zabarwiliśmy ją na czarno, by stworzyć złudzenie niesamowitej otchłani.

Chris Columbus: W skład zespołu Craiga wchodziło 300 robotników, 25 kierowników artystycznych i grafików, 4 dekoratorów, 4 rzeźbiarzy, 5 artystów malarzy, 20 pomocników dekoratorów i liczni inni specjaliści. Dwa najtrudniejsze elementy planów, jakimi zajmował się Craig, to siedziba pająków i bijąca wierzba.

Stuart Craig: Z pewnego punktu widzenia siedziba pająków była zdecydowanie najtrudniejsza do zrobienia. Nie jest to architektura, tylko stwór całkowicie organiczny. Zaprojektować coś, co nie ma określonego wyglądu, to naprawdę trudne zadanie. W końcu wymyśliłem, że będzie to coś w rodzaju wielkiego amfiteatru, do którego wchodzą dzieci. Tam zaskakują je pająki, wypełzające ze szpar. Na planie umieściliśmy pełno korzeni, dzięki czemu udało nam się wywrzeć na widzu wrażenie, że tam niżej, pod powierzchnią, jest cały podziemny świat, zamieszkały przez pająki. Podobnie trudnym zadaniem okazało się wybudowanie bijącej wierzby - zaczarowanego drzewa, które zaatakowało Harry'ego, Rona i latający samochód, gdy ten ostatni i jego pasażerowie, mieli pecha wylądować wśród jego gałęzi. Wymyśliliśmy to tak, że samochód ląduje na drzewie, spada przez gałęzie, a potem jest przez nie chłostany. Zawsze sądziłem, że zostanie to zrobione na komputerze. W końcu jednak zbudowaliśmy to na planie. Drzewo zostało podzielone na kilka części, a połączone mają prawie 30 metrów wysokości. Realizacja tej sceny wymagała idealnej współpracy pomiędzy zespołem artystycznym, efektów wizualnych i grupą zajmującą się efektami specjalnymi.

John Richardson (szef zespołu efektów specjalnych): Latający samochód, błękitny Ford Anglia, został stworzony z 14 samochodów, które moglibyśmy przerobić tak, by przedstawiały samochody w różnych fazach rozwoju akcji - od niemal nowości, gdy chłopcy kradną go po raz pierwszy, by ratować Harry'ego, do chwili lądowania na drzewie i w końcu jego ucieczki w las. Specjalnie w poszukiwaniu tych samochodów przejechałem całą Anglię. Większość z odnalezionych przez nas maszyn nie nadawała się do jazdy, spora część była przeznaczona po prostu na złom. Kręcąc film nie zniszczyliśmy więc żadnego zabytkowego pojazdu!

Jak dużym przeżyciem był dla ciebie udział w tym filmie?

Daniel Radcliffe: Dzięki tej pracy zrozumiałem, jaki jest sens przyjaźni, wiedzy i samopoznania. Doświadczeń, które stały się moim udziałem podczas pracy nad filmem, nie zamieniłbym na nic. To było niesamowite, wiem też, iż rozwinąłem się jako człowiek. Wydaje mi się zresztą, że dzięki tej pracy wszyscy dorośliśmy, nawet dorośli! A więzi, jakie tu się potworzyły, zwłaszcza z Emmą i Rupertem, pozostaną chyba na zawsze.