Powrót do strony "Recenzje"

Recenzja filmu "Harry Potter i więzień Azkabanu"

Autor: Artur Cichmiński, Stopklatka, 1 czerwca 2004

Magia trwa, choć trochę osłabła...

To już trzecia odsłona perypetii młodego czarodzieja i jego przyjaciół, uczniów sztuki magii i czarów, słuchaczy sławetnego Hogwartu. Jeszcze bardziej mroczna i niepokojącą. W surowym tonie, chłodnych barwach i złowrogiej aurze przyjdzie Harry'emu Potterowi spędzić następny, jak się okaże wcale nie mniej niebezpieczny, rok nauki.

Już sam początek nie nastraja optymistycznie. Harry łamie zakaz używania czarów poza Hogwartem, do tego ukazuje mu się "ponurak", omen śmierci. Ucieczka z Azkabanu, Syriusza Blacka przywołuje wspomnienie rodziców, o których zabójstwo ten ostatni jest oskarżony. Po względnie spokojnych pierwszych dniach za murami uczelni, Potter z wolna zaczyna odkrywać tajemnicę demonicznego uciekiniera. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż czeka ich obu nieuchronna i rychła konfrontacja. Tak, życie tego młodzieńca do łatwych nie należy.

Nie ukrywam, że mam wiele sympatii do postaci Harry'ego Pottera oraz jego przygód. Pierwsze dwie części były magicznym powrotem do dziecięcego świata marzeń i fantazji. Sprawnie zrealizowane, bawiły, jednocześnie dostarczały też lekkiego dreszczyku emocji. Filmy miały swój klimat, wyrafinowaną stylistykę i specyficzny nastrój. Na pierwszy rzut oka rzecz ma się identycznie z "Więźniem Azkabanu". Pierwsze, co uderza, to potterowski świat, wykreowany na ekranie z pełną galanterią i bogatą wyobraźnią. Dla przykładu zamek Hogwart, który sam w sobie jest zaczarowany oraz kilka innych, nowych i barwnych miejsc, wszystko niezwykle plastyczne i oryginalne. Reżyser, Alfonso Cuaron (Chris Columbus tym razem zajął się produkcją), nadał filmowi mroczną i intrygującą atmosferę, zadbał też o wiarygodne przedstawienie postaci. I choć, są to cechy ciekawej i z pasją opowiedzianej historii, to jednak efekt finalny pozostawia uczucie niedosytu.

Scenariusz, choć czytelny, nie skłania ku żywemu zainteresowaniu przedstawioną intrygą. Cuaron nie pomaga, pokazując szerszą perspektywę, pozbawia widza punktu odniesienia. Wiemy, że jest konflikt, ale bez zaangażowania go odbieramy. Kluczowa, długo oczekiwana scena jest karykaturą pełnych energii i napięcia zwrotów akcji. Jest kilka dobrych epizodów, które jednak nie układają się w rytmiczną całość. Długo trzeba czekać na kolejne atrakcje. Ciekawie robi się w ostatnich dwudziestu minutach filmu, dopiero wtedy jest i w tempo i z nerwem. Inna sprawa, to widz, a dokładnie grupa wiekowa. Z jednej strony zrobiło mi się smutno, że na seans nie wybiorę się z moją pięcioletnią córką, a z drugiej, że dzisiejszy nastolatek musi mieć mocne nerwy, skoro do niego trzecia część jest adresowana. Sęk w tym, że na sielankowy, niedzielny wypad do kina z całą rodziną nie jest to dobra, propozycja, nawet, jeżeli film jest w polskiej wersji językowej.

Pełen sprzecznych myśli, wrażeń i odczuć zmuszony jestem pozostawić "Harry'ego Pottera i więźnia Azkabanu" swemu, własnemu losowi. I tak każdy fan książki, czy filmu z pewnością zrobi wszystko by dzieło to zobaczyć. Używając serialowej metafory należy, przeto donieść, że jak na serial przystało, każdy odcinek jest pomostem do następnego, więc co się nie udało teraz, uda się następnym razem i tak do skutku. Miejmy nadzieję...

Bolga © 2004. All rights reserved.