Powrót do strony "Recenzje"

Recenzja filmu "Harry Potter i Czara Ognia"

Autor: Manohla Dargis, Onet.pl, 25 listopada 2005

Harry Potter dorasta

Dla Harry Pottera dzieciństwo się skończyło.

W udanej adaptacji filmowej, tak jak w powieści "Harry Potter i Czara Ognia", młodość czarodzieja z blizną na czole, żyjącego w fantasmagorycznym świecie pełnym kłopotów, kończy się wśród cmentarnych nagrobków i krzyków grozy. W pełnej napięcia scenie jeden z chłopców umiera, a drugi uwalnia się od złowrogiej, niszczycielskiej siły, uparcie prześladującej go od pierwszych części serii autorstwa J.K. Rowling.

Dla 14-letniego obecnie Harry’ego dzieciństwo skończyło się już po raz drugi. Kiedy miał rok, za sprawą Lorda Voldemorta stał się sierotą. Przez te wszystkie lata, z książki na książkę i z filmu na film, Harry przechodził ewolucję. Z sentymentalnego dickensowskiego bohatera zmienił się w drażliwego nastolatka, dla którego dziewczyny stają się sprawą niemal tak samo ważną, jak Lord Voldemort. Jak twierdzą znawcy książek o młodym czarodzieju, ich genialność polega w równej mierze na dwoistej naturze głównego bohatera, jak i sposobie, w jaki autorka książek ujmuje fantastykę. Harry – po ludzku wrażliwy i jednocześnie całkowicie obcy, z jednej strony trochę dziwak i odmieniec, z drugiej zaś przesympatyczny dzieciak – jest lustrzanym odbiciem tych, którzy zaczytując się w książkach i oglądając filmy, w wyobraźni wzbijają się w powietrze.

Podobnie jak poprzednia część serii, "Harry Potter i więzień Azkabanu", w której gigantyczne drzewo strąca przelatującego ptaka, najnowszy film również zaczyna się i kończy złowieszczo. Z tą różnicą, że w „Czarze ognia” ofiarą padają ludzie. Sceny ukazujące tych nieszczęśników nie pojawiają się w powieści, ale w filmie zgrabnie nawiązują do poprzedniej części i zapowiadają jeszcze bardziej przerażające i mroczne historie. W dwóch pierwszych częściach serii – "Harry Potter i kamień filozoficzny" oraz "Harry Potter i komnata tajemnic", wyreżyserowanych przez Chrisa Columbusa – świat, w którym żył młody czarodziej, przypominał raj. Teraz okazuje się, że raj ten chłopiec miał wkrótce utracić.

Już od pierwszych scen "Czary Ognia", gdy na ekranie pojawiają się słudzy ciemnych mocy, staje się jasne, że film nie jest przeznaczony dla najmłodszych widzów. Reżyser poprzedniej części przygód Harry Pottera, Alfonso Cuarón wniósł do serii nową głębię i piękno. Jego następca, Mike Newell podąża tym samym tropem, umiejętnie eksponując mroczną stronę historii. Tym razem opowieść krąży wokół Turnieju Trójmagicznego, w którym Harry, narażając życie i zdrowie, staje do walki z trzema młodymi przeciwnikami oraz całym zastępem niebezpiecznych wrogów. Bohaterskie pojedynki z cyfrowo ulepszonymi smokami przeplatają się z flirtami w pokoju stołowym i szkolnymi utarczkami. Jest też miejsce na ból dojrzewania i niepokój nastolatków.

Odtwórca głównej roli, 16-letni Daniel Radcliffe zaczyna dość umiejętnie eksponować swój wdzięk, choć brak mu jeszcze emocjonalnej głębi. Mimo to oglądanie dorastających na ekranie młodych aktorów – Radcliffe’a, wspaniałego Ruperta Grinta (Ron) czy wzruszająco szczerej Emmy Watson (Hermiona) – ma swoje plusy. (...) Daniel Radcliffe nie jest gigantem aktorstwa ani nawet jednym z braci Culkinów, a mimo to kibicujemy mu. Po części dlatego, że chcemy, aby Harry zwyciężył. Jest też coś wzruszającego w zmaganiach aktora wcielającego się w kreowanego bohatera.

Niezmienną atrakcją wszystkich części filmu, za którą stoją duże pieniądze Hollywood, są sprawdzone talenty, a wśród nich Michael Gambon, Alan Rickman, Robbie Coltrane, Maggie Smith, Timothy Spall i Gary Oldman, którego epizodyczna rola jest zdecydowanie za krótka. Wśród aktorów pojawiających się tu po raz pierwszy jest Miranda Richardson w roli Rity Skeeter, wścibskiej dziennikarki, której głównym zadaniem jest przypominanie nam, że Harry nie jest już dzieckiem. Jest też Brendan Greeson grający Szalonookiego Moody’ego, najnowszego członka ekipy Hogwartu, ponuraka o ruchomym oku noszonym niczym piracka opaska.

Żaden z tych aktorów nie dorównuje jednak genialnemu Ralphowi Fiennesowi, który wcielił się w Lorda Voldemorta. Aktor ubrany w falującą czarną szatę porusza się zwinnie i z gracją, jego dłonie drżą, głowa kiwa się łagodnie, jakby unoszona przez fale. Przez lata próbowano wykorzystać jego delikatną urodę jako magnes dla damskiej części publiczności, jednak już "Lista Schindlera" pokazała, że dla Fiennesa przejście na ciemną stronę to nie tylko przyjemność – to wyzwolenie. W "Czarze Ognia" aktor pojawia się późno, ale za to wejście jest spektakularne.

Zakończenie czwartej części serii nie jest definitywne – z korzyścią dla filmu, bo każda nowa część musi być dobra sama w sobie, ale jednocześnie powinna przygotować widza na kolejną. "Więźniem Azkabanu" Curaón wyniósł serię o młodym czarodzieju na nowy poziom. Newellowi, znanemu u nas z filmów "Cztery wesela i pogrzeb" oraz "Donnie Brasco", udało się ten poziom utrzymać i sprawić, że nowa część jest ekscytująca. Mroczna wizja przyszłości jest być może przedstawiona nieco mniej poetycko, ale brytyjska ekscentryczność, fatalizm, niezmienna odwaga i determinacja pozostają nietknięte.

Bolga © 2004. All rights reserved.