Powrót do strony "Recenzje"

Recenzja z "Harrego Pottera i więźnia Azkabanu"

Wojciech Orliński 21-05-2004, ostatnia aktualizacja 28-05-2004, Gazeta Wyborcza.

W odróżnieniu od poprzednich dwóch, tej części przygód Harry'ego nie reżyserował amerykański ekspert od kina familijnego Chris Columbus, tylko meksykański reżyser Alfonso Cuaron, nominowany do Oscara za scenariusz filmu "I twoją matkę też". Efektem jest "Harry Potter" radykalnie odmienny od poprzednich - bardziej mroczny, melancholijny, dotykający poważniejszych tematów.

Książki Joanne Rowling zawsze były takie, ale Chris Columbus dokładał wszelkich starań, żeby ich gorycz dosłodzić, wszystkie kanty wygładzić, wszystkie strachy rozładować akcentami komicznymi. Cuaron tym razem tego nie zrobił - cała melancholia zawarta w książce tym razem obecna jest na ekranie bez osłony z hollywoodzkiego lukru. Dorośli krytycy są zachwyceni, w brytyjskiej prasie recenzje zatytuowane są np. "Best Harry Potter ever" (Daily Telegraph), ale jeszcze nie wiadomo, jak przyjmie to dziecięca widownia. To już w każdym razie nie jest film, z którego widzowie wychodzą rozbawieni, ustawiając się w kolejce po zabawki w rodzaju plastikowych mioteł latających. Tutaj kolejka będzie raczej po chusteczki do nosa.

Cuaron uwypuklił też obecne w książkach akcenty polityczne. Joanne Rowling nigdy nie ukrywała tego, że upiorna rodzina Dursleyów, u której mieszka Harry Potter, to karykatura typowych brytyjskich wyborców partii konserwatywnej - autorka wkłada w usta Dursleyów różne torysowskie slogany dotyczące np. poglądów na karę śmierci ("jedyny sposób na ten rodzaj ludzi") czy na rolę związków zawodowych w społeczeństwie ("wywalić ich wszystkich"). Cuaron poszedł jeszcze dalej w tym kierunku, czyniąc ministra magii Korneliusza Knota jawną karykaturą Tony Blaira.

Tak jak Blair, minister magii jest dla Harry'ego Pottera bardzo przyjazny, uśmiechnięty i w ogóle cool. Problem z jego miłymi słowami jest tylko taki, że nie ma w nich ani krzty prawdy. Cuaron celowo (miałem możliwość go o to zapytać) przedstawił Fudge'a i jego kłamstwa na temat pościgu za tytułowym więźniem Azkabanu (Gary Oldman) jako polityczną alegorię roli Blaira w wojnie z terroryzmem.

Dorośli mają tutaj dużo smaków dla siebie. Jak zawsze w filmie pojawia się parada znakomitych aktorów w rolach drugoplanowych - Gary Oldman gra zbiegłego czarodzieja Syriusza Blacka, skazanego za udział w terrorystycznym zamachu, Emma Thompson gra na poły niewidomą wróżkę, David Thewlis (Verlaine z filmu Agnieszki Holland "Całkowite zaćmienie") profesora Lupina. Trzeba też przyznać, że młodzi aktorzy grający nastoletnich czarodziejów bardzo się rozwinęli od czasów, gdy potrafili się tylko głównie uśmiechać do kamery. To pierwszy film z tego cyklu, który dorosły widz może obejrzeć tylko dla swojej przyjemności (chociaż będzie musiał ciągle uspokajać i pocieszać towarzyszące mu dzieci).

Bolga © 2004. All rights reserved.