Powrót do strony "Recenzje"

"Harry Potter i Zakon Feniksa" od soboty w księgarniach

Recenzja Wojciecha Orlińskiego z dnia 30-01-2004 w Gazecie Wyborczej.

Warto było czekać na piąty tom, bo to najlepsza część cyklu

Książka powstawała przez trzy lata. Wielbiciele się niecierpliwili, wciąż pojawiały się pogłoski o twórczym wypaleniu pisarki. Ostatecznie "Harry Potter i czara ognia" pisany był tylko przez rok, chociaż był prawie trzy razy grubszy od poprzednich książek z cyklu.

Dziś już wiadomo, że obawy były niesłuszne. Warto było czekać - to najlepsza część cyklu. Joanne Rowling postawiła sobie bardzo ambitne zadanie - przeprowadzić swojego bohatera od wieku dziesięcioletniego dziecka do siedemnastoletniego młodzieńca. Każdy tom ma opisywać jego przeżycia podczas kolejnego roku szkolnego. To nakładało na pisarkę obowiązek wiarygodnego pokazania rozwoju postaci. I z tym obowiązkiem dotąd radziła sobie raczej tak sobie.

Przez pierwsze trzy tomy Harry Potter psychologicznie jest właściwie ciągle tą samą postacią - trudno znaleźć przejawy jakiegokolwiek rozwoju. W czwartym pojawiły się dopiero jego pierwsze nieśmiałe zapowiedzi. Dopiero w piątym Harry nareszcie nadgania swój wiek i bardzo jestem ciekaw, jak odbiorą to czytelnicy cyklu.

Rowling, razem z rozwinięciem psychologicznego profilu Harry'ego Pottera, pogłębia też obraz świata, w którym toczy się akcja książki. Kiedyś wszystko było proste - Potter był skrzywdzoną sierotką, nad którą pastwią się przybrani rodzice, państwo Dursleyowie. Szansą na odmianę losu jest zaproszenie do świata magii i szkoły dla młodych czarodziejów Hogwart. Ale tam Harry wpada z deszczu pod rynnę, przychodzi mu bowiem mierzyć się z zimnymi i sarkastycznymi nauczycielami, którzy najwyraźniej się na niego uwzięli, jak profesor Severus Snape (w filmie znakomicie grany przez Alana Rickmana).

Szczerze mówiąc, ten schemat wydawał mi się zbyt prosty: ot, w sam raz dla rezolutnego jedenastolatka, ale już starszy czytelnik powinien sobie zacząć zadawać różne pytania. Na przykład jeśli Dursleyowie są aż takimi potworami, jak to odmalowano w pierwszych czterech tomach, to dlaczego w ogóle zgodzili się opiekować nad porzuconym niemowlęciem, zamiast np. oddać je komuś do adopcji? Oczywiście, Harry powiedziałby zapewne, że to nie była opieka, tylko pasmo szykan i wyzysk, ale skoro w ogóle dożył on wieku, w którym może formułować takie oskarżenia, to już oznacza, że ktoś mu latami zmieniał pieluszki, podcierał tyłek i robił zupki i kaszki. Już w pierwszym tomie widzieliśmy też, że Snape gotów jest ratować Harry'emu życie z narażeniem własnego. Skąd więc to przekonanie Harry'ego, że Snape z przyjemnością by go rozerwał na strzępy? Albo Rowling jest kiepską pisarką, która nie umie komponować spójnej fabuły, albo szykowała tu dla nas jakieś niespodzianki.

"Harry Potter i Zakon Feniksa" udowodnił, że chodziło o to drugie. W piątej części poznamy sekrety Snape'a i Dursleyów. Oczywiście, niespodzianka to niespodzianka, nie będę jej psuć.

Wyznam jednak, że nie przypominam sobie żadnego fragmentu w żadnej z książek z tego cyklu, który by zrobił na mnie wrażenie tak piorunujące jak rozdział "Najgorsze wspomnienie Snape'a", w którym dowiadujemy się szokujących nowych rzeczy o tym pedagogu - i nie tylko o nim. A scen robiących takie wrażenie w tej książce jest więcej. Rowling wreszcie rozwija skrzydła jako pisarka.

Paradoksalnie, w miarę jak Harry zaczyna się coraz skuteczniej buntować przeciwko swoim dotychczasowym dręczycielom, my jako czytelnicy zaczynamy dostrzegać racje stojące za ich takim, a nie innym zachowaniem. Harry w tej książce często nie ma racji. To już nie jest książka o skrzywdzonej sierotce, to książka o życiowych sytuacjach, w których rozwikłaniu nie pomoże najlepsza magia. Nawet czarodziejska różdżka Olivandera nie zda się na nic wtedy, kiedy trzeba stanąć do walki z demonami z własnej przeszłości.

Nie wiem, co jeszcze Joanne Rowling chowa dla nas w zanadrzu, by nas zaskoczyć w następnych tomach, ale wygląda na to, że właśnie te demony z przeszłości własnej i własnej rodziny - a nie bazyliszki, smoki czy trójgłowe psy - będą najgroźniejszymi potworami, z jakimi przyjdzie się zmierzyć Harry'emu.

Bolga © 2004. All rights reserved.