linia
linia

Książki JK Rowling o Harrym Potterze nie są pozbawione humoru. Można się przy ich czytaniu też pośmiać, chociaż czasami są naprawdę straszne. Radek przysłał mi kilka fragmentów, które uznał za zabawne. Mam nadzieję, że i Wy coś dodacie do tej strony.
Czekam na różne śmiesznostki.

linia

Fragmenty I tomu:

  • To śmieszy Pawła:
    "- Postanowiłem nadać mu imię Norbert - oznajmił Hagrid, patrząc na smoka wilgotnymi oczami. - On mnie naprawdę rozpoznaje. Zobaczcie. Norbert! Norbert! Gdzie jest mamusia?
    - On ma świra - mruknął Ron do Harry'ego." .

  • To śmieszy Margot:
    "- Nigdy nie wiem - zawołał Harry do Hagrida, przekrzykując hałasujący wózek - jaka jest różnica między stalagmitami, a stalaktytami!
    - Stalagmity mają w środku "m" - odpowiedział Hagrid. - I nie pytaj mnie teraz o nic, bo chyba trochę mnie zemdliło".

  • To śmieszy Ginny:
    "To proste. Chcę zainstalować Harry'ego u jego ciotki i wuja".

  • To śmieszy Margot:
    "- Fred, teraz ty - powiedziała pulchna kobieta.
    - Nie jestem Fred, jestem George - odrzekł chłopiec. - Naprawdę, kobieto, i ty uważasz się za naszą matkę? Nie wiesz, jak ma na imię twoje dziecko?
    - Przepraszam, George.
    - To był żart, jestem Fred - powiedział chłopiec i odszedł".

  • To śmieszy Lunę:
    "-Nie płacz, Ginny, wyślemy ci mnóstwo sów.
    -Przyślemy ci sedes z Hogwartu."

  • To śmieszy Margot:
    "Harry po cichu opowiedział im o nagłym i złowieszczym pragnieniu Snape'a, by sędziować podczas najbliższego meczu.
    - Nie graj - powiedziała natychmiast Hermiona.
    - Powiedz, że jesteś chory - doradził Ron.
    - Udaj, że złamałeś nogę - podsunęła Hermiona.
    - Naprawdę złam nogę - powiedział Ron".

  • To śmieszy Ginny:
    "(Harry) Usiadł przy stole i starał się nie myśleć o tym co będzie kiedy w czymś takim wkroczy po raz pierwszy do gimnazjum Stonewall - jakby miał na sobie płaty skóry słonia".

  • To śmieszy Margot:
    "Nie przyszło mi na myśl żeby zajrzeć tutaj! - wyszeptała z przejęciem. - Wypożyczyłam to z biblioteki kilka tygodni temu, żeby się rozerwać jakąś lekką lekturą.
    - Lekką? - zdumiał się Ron, [...]".

  • To śmieszy Radka:
    "Usłyszeli szczęk klapki osłaniający szczelinę w drzwiach i pacnięcia listów spadających na matę.
    - Przynieś pocztę, Dudley- powiedział wuj Vernon znad gazety.
    - Niech Harry przyniesie
    - Przynieś pocztę Harry
    - Niech Dudley przyniesie
    - Dudley, przyłóż mu smeltingiem
    Harry umknął przed smeltingiem i poszedł do drzwi."

  • To śmieszy Margot:
    "- To prezenty od twoich przyjaciół i wielbicieli - powiedział rozpromieniony Dumbledore. - To co się wydarzyło w podziemiach, jest ścisłą tajemnicą, więc, oczywiście, wie o tym całą szkoła. [...]".

  • To śmieszy Ginny:
    "- AAAAU!
    Harry podskoczył w powietrze; wszedł jedną nogą na coś wielkiego i rozlazłego, co spoczywało na macie przed drzwiami - coś żywego!
    Na górze pstryknęły światła i Harry ku swemu przerażeniu, zobaczył, że to coś wielkiego i rozlazłego było twarzą jego wuja."

  • To śmieszy Lunę:
    "-Och, jesteś prefektem, Percy?-zdziwił się jeden z bliźniaków.-Dlaczego nam nie powiedziałeś? Nie mieliśmy pojęcia.
    -Daj spokój, przecież pamiętam, że coś o tym wspominał-powiedział drugi bliźniak.-Raz...
    -Albo dwa...
    -Chwilę temu...
    -Przez całe lato..."

  • To śmieszy Ginny:
    "Ciebie nie obchodzi kafel czy tłuczki...
    - ...chyba że rozwalą mi głowę.
    - Nie martw się, Weasleyowie dają sobie radę z tłuczkami... zobaczysz, sami są jak para ludzkich tłuczków."

  • To śmieszy Radka:
    "W pociągu ludzie wybałuszali na nich oczy. Hagrid zajął dwa miejsca i zajął się robieniem na drutach czegoś, co wyglądało jak kanarkowożółty namiot cyrkowy."

  • To śmieszy Gabrę:
    "(Dudley) miał duży, różowy nos, wodniste niebieskie oczy i gęste jasne włosy (...). Ciotka Petunia często mówiła, że Dudley wygląda jak Amorek, natomiast Harry często mówił, że Dudley wygląda jak prosie w peruce."

  • To śmieszy Radka:
    "Hagrid by tak wielki, że pruł przez tłum jak lodołamacz."

  • To śmieszy Gabrę:
    "-Więc musimy po prostu przymierzyć ten kapelusz! - szepnął Ron do Harry'ego.- Zabiję tego Freda, opowiadał mi o pojedynku z Trollem."

  • To śmieszy Radka:
    "- Tak teraz sobie przypominam. Słyszałem, że jest... no dzikusem... mieszka w chacie na skraju parku i wciąż zalewa w trupa, próbuje coś wyczarować, ale zwykli udaje mu się tylko podpalić swoje łóżko."

  • To śmieszy Ewę:
    "- Hej, zobacz! Harry dostał sweter Weasley'ów! Fred i George mieli na sobie niebieskie swetry; na jednym było duże F, na drugim G. (...)
    - Dlaczego nie włożyłeś swojego, Ronuś? - zapytał George. - Włóż, taki jest ładny i ciepły.
    - Nienawidzę koloru kasztanowego - jęknął Ron i wciągnął sweter przez głowę.
    - Na twoim nie ma litery - zauważył George - chyba uważa, że nie zapominasz swojego imienia. Ale my nie jesteśmy tacy głupi, wiemy że nazywamy się Gred i Forge."

  • To śmieszy Radka:
    "-Słuchaj Neville, jesteś wart tyle co tuzin Malfoyów- powiedział Harry.- Tiara Przydziału wybrała Ciebie do Gryffindoru, prawda? A gdzie jest Malfoy? W śmierdzącym Slytherinie."

  • To śmieszy Radka:
    "- Śmieszy cie moje imię tak? w każdym razie ty nie musisz mi mówić kim jesteś. Ojciec mi powiedział, że wszyscy Weasleyowie są rudzi, piegowaci i mają więcej dzieci niż ich na to stać."

  • To śmieszy Radka:
    "- Longobottom, gdyby mózgi były ze złota, byłbyś biedniejszy od Weasleya, a to już jest nie lada wyczyn".

  • To śmieszy Radka:
    "- Żegnaj Norbercie, Pa, pa, mój mały!- załkał Hagrid, kiedy Harry i Hermiona okryli klatkę peleryną-niewidką i sami pod nią weszli.- Mamusia nigdy o tobie nie zapomni."

Fragmenty II tomu:

  • To śmieszy Kermita:
    "A schowany za nim Zgredek wciąż wskazywał to na dziennik, to na Lucjusza Malfoya, okładając się pięścią po głowie.
    Harry nagle zrozumiał. Skinął na Zgredka, a ten cofnął się do kąta, gdzie zaczął tarmosić się za uszy."

  • To śmieszy Margot:
    "- Jak widzisz nie są zbyt inteligentne – powiedział George, łapiąc z pięć albo sześć gnomów za jednym razem. – Jak tylko się połapią, że zaczyna się odgnamianie, wszystkie wyłażą, żeby popatrzeć. Głupole, powinny dawno skumać, że trzeba się chować."

  • To śmieszy Kermita:
    "Pani Pince, bibliotekarka, była chudą, drażliwą kobietą przypominającą niedożywionego sępa"

  • To śmieszy Carmen:
    "-Trzymaj się, bo spadniesz... - mruknął Harry do Rona. -Przy stole nauczycielskim jest puste miejsce...Gdzie jest Snape?(...)
    -Może jest chory! - szepnął Ron z nadzieją.
    -Może sam odszedł - mruknął Harry - bo znowu nie dali mu obrony przed czarną magią!
    -Albo może go wylali! - zawołał Ron. - Przecież nikt go nie znosi, więc...
    -A może - rozległ się lodowaty głos tuż za nimi - czeka, żeby usłyszeć, dlaczego wy dwaj nie przyjechaliście pociągiem razem z innymi."

  • To śmieszy Margot:
    "- Ślizgoni mają lepsze miotły – zaczął – trudno temu zaprzeczyć. Ale my mamy lepszych ludzi na naszych miotłach. Trenowaliśmy ostrzej, lataliśmy w każdą pogodę – („Nie da się ukryć”, mruknął George Weasley. „Od sierpnia nie udało mi się porządnie wyschnąć”) – i sprawimy, że pożałują dnia, w którym ten wstrętny smark Malfoy wkupił się do ich drużyny."

  • To śmieszy Paulinę:
    "-To prezenty od twoich przyjaciół i wielbicieli-powiedział rozpromieniony Dumbledore-To, co się wydarzyło w podziemiach, jest ścisłą tajemnicą, więc oczywiście, wie o tym cała szkoła. Przeypuszczam, że twoi przyjaciele, panowie Fred i George Weasleyowie są odpowiedzialni za próbę przysłania ci tutaj sedesu. Zapewne uważali, że to cię rozbawi. Pani Pomfrey uznała to jednak za sprzeczne z wymogami higieny i skonfiskowała ów dar."

  • To śmieszy Pawła:
    "TWOI SYNOWIE POLECIELI TYM SAMOCHODEM DO DOMU HARRY'EGO I Z POWROTEM! - wrzasnęła pani Weasley. - Co masz na ten temat do powiedzenia, no?
    - Naprawdę? - Pan Weasley był wyrażnie podekscytowany. - I co, wszystko działało? To z-znaczy - dodał szybko, widząc iskry sypiące się z oczu pani Weasley - t-to bardzo brzydko, chłopcy... naprawdę bardzo nieładnie..."

  • To śmieszy Radka:
    "- Tak. Przez cały rok trudno było z niej korzystać, bo Marta ma wciąż napady złego humoru i zwykle wszystko jest pozalewane. Ja tam w każdym razie nie chodzę, jak nie muszę, to okropne, iść do klopa i słyszeć jej jęki..."

  • To śmieszy Pawła:
    "Kiedy odzyskał przytomność, wciąż leżał na boisku, deszcz siekał go po twarzy. Ktoś się nad nim pochylał. Zobaczył błysk białych zębów.
    - Och, nie... tylko nie to - jęknął.
    - Nie wie, co mówi - powiedział głośno Lockhart."

  • To śmieszy Magdę:
    "O, przepraszam! Nie mam zwyczaju lubić kogoś tylko dlatego, że jest przystojny! - oburzyła się Hermiona.
    Ron zakaszlał głośno, co zabrzmiało dziwnie podobnie do "Lockhart"!

  • To śmieszy Pawła:
    "- No i co, Hermiono, nadal jesteś fanką Lockharta? - zawołał Ron zza parawanu, kiedy w końcu przeciągnął gumowe palce Harry'ego przez mankiet. - Gdyby Harry chciał, żeby go wydrylowano, to by sam poprosił.
    - Każdy ma prawo do błędu - odpowiedziała Hermiona. - Ale już cię nie boli, Harry, prawda?
    - Nie, nie boli. Coś, czego nie ma, nie może boleć."

  • To śmieszy Radka:
    "- Potter, mogę ci zrobić zdjęcie, co? Mógłbym dostać twój autograf? A może mógłbym wylizać ci buty, co, Potter? Błagam..."

  • To śmieszy Pawła:
    "(...) I proszę was, młodzieńcy i dziewczęta, nie lękajcie się o waszego mistrza eliksirów. Kiedy z nim skończę, będzie nadal żywy i cały, nie bójcie się! (...) Błysnęło oślepiające światło i Lockhart został zdmuchnięty z podwyższenia. Uderzył o ścianę i ześlizgnął się po niej na podłogę, gdzie legł z rozciągniętymi ramionami."

  • To śmieszy Gabrę:
    "Hermiona podskakiwała na czubkach palców.
    -Myślicie, że nic mu (Lockhartowi) się nie stało?- piszczała zakrywając sobie usta dłonią.
    -A kogo to obchodzi?"

  • To śmieszy Radka:
    "- Wiesz co, Weasley, to bardzo dobry pomysł- rzekł Lockhart.- Powinienem pójść przygotować sie do mojej następnej lekcji.
    I odszedł szybkim krokiem.
    - Przygotować się do lekcji- prychnął za nim Ron. - Raczej zakręcić sobie loki."

  • To śmieszy Monię:
    "-(...) I proszę was, młodzieńcy i dziewczęta, nie lękajcie się o waszego mistrza eliksirów. Kiedy z nim skończę, będzie nadal żywy i cały, nie bójcie się!
    -A nie byłoby lepiej, gdyby się nawzajem wykończyli? - mruknął Ron do ucha Harry'emu.

  • To śmieszy Radka:
    "Było oczywiste, iż Hermiona nie ma zielonego pojęcia, że ma gości. Z równym powodzeniem mogliby tłumaczyć stojącej przy jej łóżku szafce nocnej, żeby się nie martwiła."

  • To śmieszy Monię:
    "Percy (..) nie zauważył, że Fred zaczarował mu odznakę, tak że teraz zamiast słowa "Prefekt" widniał na niej napis: "Pierdek" (...).

  • To śmieszy Radka:
    "-Och, nie sir, nie... Zgredek będzie musiał ukarać się za to, że tu przyszedł, żeby się zobaczyć z wielmożnym panem, sir. Za karę Zgredek przytrzaśnie sobie uszy drzwiczkami piekarnika."

  • To śmieszy Gabrę:
    "-Więc to Zgredek przeszkodził nam wsiąść do pociągu i złamał ci rękę...-Pokręcił głową. -Wiesz co, Harry? Jeśli on będzie wciąż próbował ratować ci życie, to cię w końcu załatwi na dobre."

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Możesz uwierzyć w takiego pecha?- zapytał Ron schylając się po swojego szczura Parszywka.- Tyle tu drzew, a musieliśmy rąbnąć w takie, które się wścieka i oddaje?"

  • To śmieszy Radka:
    "(...)- Nie aż tak, jak widok ciebie kupującego coś w sklepie, Weasley- odciął się Malfoy. - Twoi starzy musieli chyba z miesiąc głodować, żeby ci kupić tyle książek."

  • To śmieszy Gabrę:
    "-No wiesz, Severusie- powiedziała profesor MCGonagall ostrym tonem. - Ja osobiście nie widzę powodu, by chłopak przestał grać w quidditcha. Tego kota nikt nie uderzył w głowę miotłą! Nie ma żadnego dowodu, że Potter zrobił coś złego. "

  • To śmieszy Radka:
    "(...)- Potter, daj jedno zdjęcie z autografem Weasleyowi, będzie więcej warte niż cały dom jego rodziny."

  • To śmieszy Gabrę:
    "- Harry - szepnął Ron - powiedz coś. W języku wężów.
    - Ale... - Harry zaczął myśleć gorączkowo. Do tej pory udawało mu się mówić w tym języku, gdy miał do czynienia z prawdziwym wężem. (...)
    -Otwórz się - powiedział.
    Spojrzał na Rona, który potrząsnął głową i powiedział:
    - Po angielsku."

  • To śmieszy Radka:
    "- Profesor Binns otworzył swoje notatki i zaczął czytać głosem monotonnym jak odkurzacz."

  • To śmieszy Gabrę:
    "Moja żona zawsze szydziła z moich żałosnych czarów, ale w miesiąc po ukończeniu Wmiguroka udało mi się zamienić ją w jaka! Dzięki ci, Wmiguroku!"

  • To śmieszy Radka:
    "- Marta zaniosła się głośnym szlochem, wzniosła się w powietrze, obróciła nogami do góry i dała nurka w sedes opryskując ich wodą. Z przytłumionych jęków wywnioskowali, że musiała zatrzymać się gdzieś w okolicy syfonu."

  • To śmieszy Radka:
    "- Zgredek ukrył się i śledził Harry'ego Pottera, zapieczętował przejście i musiał póżniej za karę wyprasować sobie ręce gorącym żelazkiem."

  • To śmieszy Radka:
    "- Zjeżdżaj Percy- odpowiedział Fred.- Harry się śpieszy.
    - Tak zasuwa do Komnaty Tajemnic na filiżankę herbaty ze swoim jadowitym sługą- dodał George chichocąc.

Fragmenty z III tomu:

  • To śmieszy Margot:
    "- Mamo, na szczęście Ginny ma jeszcze innych braci, z których może brać przykład – oświadczył Percy i dumnie wypiął pierś. – Idę przebrać się do kolacji…
    Odszedł, a George demonstracyjnie odetchnął z ulgą.
    - Próbowaliśmy zamknąć go w piramidzie – powiedział Harry’emu – ale mama nas nakryła."

  • To śmieszy Radka:
    "- Irytek nie zwracał na nich uwagi, dopiero kiedy Lupin był już bardzo blisko, wierzgnął krzywymi nogami i zaśpiewał:
    - Głupi Lupin, znów się upił! Głupi Lupin znów się upił, Głupi Lupin..."

  • To śmieszy Margot:
    "- Kawał starego pergaminu! – oburzył się Fred z taką miną, jakby Harry śmiertelnie go obraził. – Powiedz mu, George.
    - No… więc kiedy byliśmy w pierwszej klasie. Harry… no wiesz, młodzi, beztroscy i niewinni…
    Harry prychnął. Wątpił, by Fred i George byli kiedykolwiek niewinni."

  • To śmieszy Radka:
    "Szafa ponownie zadygotała, choć nie tak mocno jak Neville, który wystąpiwszy naprzód, sprawiał wrażenie, jakby szedł na szubienicę."

  • To śmieszy Margot:
    "- Może powinien odwiedzić panią Pomfrey – powiedział w końcu Harry. – Jeśli widuje takie rzeczy…
    - Możesz mi powiedzieć, Potter, co twoja głowa robiła w Hogsmeade? – zapytał Snape. – Twojej głowie nie wolno przebywać w Hogsmeade. Żadna część twojego ciała nie ma pozwolenia na przebywanie w Hogsmeade."

  • To śmieszy Monię:
    "-Głupi pajac-powiedział spokojnie.-Trochę inaczej wygladał wczoraj, kiedy dementorzy chodzili po pociagu. Wpadł do naszego przedziału, no nie, Fred?
    -Prawie się posikał-rzekł Fred, patrząc z pogardą na Malfoya."

  • To śmieszy Margot:
    "- Czy ktoś by chciał, żebym mu pomogła zinterpretować mgliste kształty wewnątrz kuli? – zapytała, podzwaniając bransoletami.
    - Ja nie potrzebuję żadnej pomocy – szepnął Ron. – Przecież to jasne. Wieczorem będzie bardzo mglisto."

  • To śmieszy Radka:
    "- Chyba musisz iść do okulisty, żeby ci skontrolował wewnętrzny wzrok- powiedział Ron i obaj z trudem powstrzymali się od śmiechu, bo profesor Trelawney spojrzała w ich stronę."

  • To śmieszy Margot:
    "- TRZYDZIEŚCI DO ZERA! MACIE ZA SWOJE, NĘDZNE, PODSTĘPNE…
    - Jordan, jeżeli nie potrafisz zachować bezstronności…!
    - Mówię jak jest, pani profesor!"

  • To śmieszy Kiki:
    "-Czy ktoś by chciał, żebym mu pomogła zinterpretować mgliste kształty wewnątrz kuli?-zapytała(...)
    -Ja nie potrzebuję żadnej pomocy - szepnął Ron - przecież to jasne. Wieczorem będzie bardzo mglisto".

  • To śmieszy Radka:
    "- Chwileczkę !- szczeknął wuj Vernon, mierząc spikera wściekłym spojrzeniem.- Nie powiedziałeś skąd ten debil uciekł!"

  • To śmieszy Monię:
    "-Pan Lunatyk przesyła wyrazy szacunku profesorowi Snape'owi i uprasza go, by zechciał nie wtykać swojego długiego nochala w sprawy innych ludzi."
    (...)"Pan Rogacz zgadza się z panem Lunatykiem i pragnie dodać, że profesor Snape jest wrednym głupolem."
    (...)"Pan Łapa pragnie wyrazić swoje zdumienie, jak taki kretyn mógł zostać profesorem."
    (...)"Pan Glizdogon życzy profesorowi Snape'owi miłego dnia i radzi mu umyć włosy, bo kleją się od łoju."

  • To śmieszy Radka:
    "Teraz większość dnia spędzał w kuchni, utkwiwszy swoje paciorkowate oczka w ekranie telewizora, podczas gdy jego pięć podbródków trzęsło się miarowo od nieustannego przeżuwania różnego rodzaju smakołyków."

  • To śmieszy Radka:
    "- Gdzie jest mój Dudziaczek ?!- ryknęła.- Gdzie moje pimpi-bimpi?
    Pojawił się Dudley, kołysząc tłustym zadkiem jak kaczka."

  • To śmieszy Radka:
    "- Wolę nie myśleć, co by Ministerstwo Magii zrobiło ze mną, gdybym to ja nadmuchał swoją ciotkę. W każdym razie najpierw musieliby mnie odkopać, bo mama na pewno by mnie zabiła."

  • To śmieszy Radka:
    "- Wyglądasz bardzo zdrowo, Potter, więc wybacz mi, ale nie zwolnię cię z obowiązku odrobienia pracy domowej. Chyba żebyś umarł, wtedy możesz śmiało czuć się zwolniony."

  • To śmieszy Radka:
    "- To bardzo łatwe- wycedził, na tyle głośno, by Harry go usłyszał. - Wiedziałem, że musi być łatwe, skoro udało się Potterowi... Założę się, że tak naprawdę jesteś łagodny jak baranek, prawda?- zwrócił się do hipogryfa. - Jesteś wielkie, potulne i bardzo brzydkie bydlę, prawda?"

  • To śmieszy Radka:
    "Harry nakładał sobie właśnie pieczone ziemniaki, kiedy drzwi Wielkiej Sali otworzyły się ponownie i ukazała się w nich profesor Trelawney, sunąc ku nim jak na wrotkach. Miała na sobie długą zieloną suknię z cekinami, co jeszcze bardziej upodobniało ją do błyszczącej, wyrośniętej ważki."

  • To śmieszy Radka:
    "- Nie sądzę, by to miało jakieś znaczenie- oświadczyła chłodno profesor McGonnagal- chyba że za drzwiami czeka jakiś szaleniec z siekierą, żeby zamordować pierwszą osobę która wyjdzie z Wielkiej Sali."

Fragmenty IV tomu:

  • To śmieszy Izę i Martę:
    "- Nie poczęstowałbyś mnie kubkiem herbatki, co? Szukam Barty´ego Croucha. Mam trudności z moim bułgarskim partnerem, nie rozumiem ani słowa z tego, co mówi. Barty na pewno coś by z tego skapował. Zna około stu pięćdziesięciu języków.
    - Pan Crouch? - zapytał Percy, którego twarz, do tej chwili stężała w wyrazie potępienia, nagle ożyła. - Zna ich dwieście! Trytoński, goblidegucki, trollański...
    - Każdy zna trollański - przerwał mu lekceważąco Fred. - Wystarczy tylko wskazywać palcem i chrząkać."

  • To śmieszy Hanię:
    "- Och... - uśmiech Rona nieco przygasł - taki jesteś słaby w całowaniu?
    - Czy ja wiem - odrzekł Harry (...) - Może.
    - Wcale nie jesteś słaby w całowaniu - powiedziała Hermiona (...)
    - A ty skąd wiesz? - zainteresował się Ron."

  • To śmieszy Carmen:
    "(...) Ostatni finał trwał pięć dni.
    -Ekstra! Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie! - zawołał zachwycony Harry.
    -A ja mam nadzieję, że nie - oświadczył Percy ze świętoszkowatą miną.
    -Strach pomyśleć, co bym znalazł w swojej poczcie, gdyby mnie nie było w pracy przez pięć dni.
    -Tak, ktoś mógłby ci znowu podrzucić smocze łajno, no nie, Percy? - zakpił Fred.
    -To była próbka nawozu z Norwegii! - oburzył się Percy, oblewając się rumieńcem. - To nie był żaden dowcip!
    -Był - szepnął Fred do Harrego, kiedy wstawali od stołu. - My mu to posłaliśmy. "

  • To śmieszy Maję:
    "- Nie odzywajcie się do mnie! - powiedział cicho Ron do Harrego i Hermiony, kiedy kilka minut później usiedli przy stole Gryffindoru. Wokoło aż szumiało od podnieconych rozmów na temat tego, co się wydarzyło.
    -Dlaczego? - zapytała zaskoczona Hermiona.
    -Bo chcę utrwalić to sobie w pamięci na zawsze -odpowiedział Ron. Oczy miał zamknięte, a na twarzy wyraz uniesienia. - Draco Malfoy, zdumiewająco skoczna tchórzofretka ..."

  • To śmieszy Pawła:
    "Znasz swoją matkę, Malfoy, prawda? - powiedział Harry. - Ma minę, jakby jej ktoś podsunął łajno pod nos... Czy ona zawsze ma taki wyraz twarz, czy może tylko wtedy, kiedy ty jesteś w pobliżu?"

  • To śmieszy Fionę:
    "W rogu pola namiotowego utworzyła się już mała kolejka do kranu z wodą. Harry, Ron i Hermiona stanęli na końcu, tuż za dwoma czarodziejami kłócącymi się zażarcie. Jednym był staruszek w długiej koszuli nocnej w kwiatki. Drugi był najwyraźniej pracownikiem Ministerstwa Magii; w ręku trzymał parę spodni w prążki i wyglądał, jakby miał się rozpłakać ze złości.
    - Załóż je, Archie, nie bądź głupi, przecież nie możesz paradować w czymś takim, mugole przy bramie już zaczynają coś podejrzewać...
    - Kupiłem to w sklepie mugoli - upierał się staruszek. - Mugole to noszą.
    - Mugolskie kobiety, Archie, nie mężczyźni! Mężczyźni noszą to! - odpowiedział czarodziej z Ministerstwa, wymachując spodniami w prążki.
    - Ani myślę chodzić w czymś takim - odrzekł oburzony staruszek. - Lubię, jak mi przewiewa intymne zakątki, to bardzo zdrowe..."

  • To śmieszy Skoczka:
    "Drzwi sowiarni otworzyły się z trzaskiem. Fred i George przeszli przez próg i zamarli na widok Harry ego, Rona i Hermiony.
    - Co tu robicie?- zapytali jednocześnie Ron i Fred.
    - Wysyłamy list- odpowiedzieli równocześnie Harry i George.
    - Co, o tej porze?- zapytali jednocześnie Hermiona i Fred."

  • To śmieszy Szymona:
    "Na świadectwie opisowym było jednak parę celnie wybranych uwag szkolnej pielęgniarki, których nawet wuj Vernon i ciotka Petunia nie mogli zlekceważyć. Ciotka Petunia pojękiwała, że Dudley ma grube kości, że w tym wieku pewna nadwaga jest czymś zupełnie normalnym i że chłopak wciąż rośnie, więc jego organizm potrzebuje dużo pożywienia, ale pozostawało faktem, iż dostawcy konfekcji szkolnej nie dysponowali już spodenkami w jego rozmiarze. Pielęgniarka szkolna dostrzegła to, czego oczy ciotki Petunii – tak bystre, kiedy chodziło o ślady tłustych paluchów na jej lśniących ścianach bądź podglądanie sąsiadów – po prostu nie chciały dostrzec, że Dudley nie tylko nie potrzebuje takich ilości jedzenia, jakie dotąd pochłaniał, ale że osiągnął rozmiary i wagę młodej orki."

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Jak tam sklątki, w porządku Hagridzie?- zawołał do niego Harry.
    -Rozwijają się!- odkrzyknął mu uradowany Hagrid.
    -Tak, i mogę się założyć, że szybko- powiedział cicho Ron.- Wygląda na to, że w końcu znalazły żarcie. Palce Hagrida. "

  • To śmieszy Dark Linę:
    "- Wyszły mi dwa Neptuny - powiedział po chwili Harry, marszcząc czoło i patrząc na swój arkusz pergaminu. - To chyba niemożliwe, co?
    - Aaaaach... - odpowiedział Ron, naśladując tajemniczy szept profesor Trelawney.
    - Kiedy dwa Neptuny pojawią się na niebie, to pewny znak, że narodził się karzełek w okularach...
    Seamus i Dean, pracujący w pobliżu, zachichotali głośno, choć nie dość głośno, by zagłuszyć podniecone piski Lavender Brown:
    - Och, pani profesor, niech pani spojrzy! Tu mi wyszła jakaś planeta bez aspektów! Oooch, co to za planeta, pani profesor?
    - To Uran, moja droga - powiedziała profesor Trelawney, zaglądając do jej horoskopu - Uran, ważne ciało niebieskie.
    - Czy ja też mogę sobie obejrzeć ciało Lavender? - zapytał Ron"

  • To śmieszy Szymona:
    "Ron wyjął swoje omnikulary i zaczął je testować, patrząc na tłum po drugiej stronie stadionu.
    - Niesamowite! – powiedział, kręcąc gałką z boku lornetki. – Mogę sprawić, że ten wapniak na dole znowu podłubie w nosie…i znowu…i jeszcze raz…"

  • To śmieszy Majkę:
    "(...) - Mi to przypomina śpiew Percy'ego - powiedział George. - Może będziesz musiał zaatakować go pod prysznicem?"

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Resztę lekcji spędził, próbując przywołać przedmioty pod stolikiem. Udało mu się zmusić do tego muchę, ale nie był pewny, czy to skutek jego zaklęcia przywołującego, czy po prostu jej głupoty."

  • To śmieszy Monię:
    "-Zadowolony?-powtórzył Ron posępnie.-Gdyby go tata nie zmuszał, w ogóle by nie wracał do domu. Ma kompletnego świra na punkcie tego całego departamentu. A zwłaszcza na punkcie swojego szefa. "Według pana Croucha... Jak powiedziałem panu Crouchowi... Pan Crouch jest zdania... Pan Crouch mówił mi...". Lada dzień ogłoszą swoje zaręczyny."

Fragmenty V tomu:

  • To śmieszy PatiHa:
    "-No, daje znać, że żyje jak się zrobi tak- powiedział Ron i zakląskał cicho językiem.
    Profesor Umbridge usiadła prosto i rozejrzała się wokoło dzikim wzrokiem.
    -Coś się stało pani profesor?- zawołała pani Pomfrey, wychylając głowę ze swego gabinetu.
    - Nie... nie...-odpowiedziała Umbridge, opadając z powrotem na poduszki.- Nie, musiało mi się coś przyśnić..."

  • To śmieszy Pawła:
    "- Czy my się znamy?
    - Ee... no tak. Uczył nas pan w Hogwarcie, pamięta pan?
    - Uczył? - powtórzył Lockhart, lekko zaniepokojony. - Ja? Naprawdę?
    A po chwili uśmiech powrócił na jego twarz tak nagle, że aż się trochę zaniepokoili.
    - Przypuszczam, że nauczyłem was wszystkiego, co wiecie, tak?"

  • To śmieszy Madzię:
    "-W ogóle nie powinniśmy chodzić na to głupie wróżbiarstwo - powiedział Harry.
    -No, ale w końcu możemy się z nim pożegnać.
    -I już więcej nie będziemy udawać, że bardzo nas obchodzi, co się stanie, kiedy Jowisz i Uran się skumają...
    -I od dzisiaj nie będę się już przejmował, jeśli fusy w moim kubku oznajmią: "Umrzesz, Ron, Umrzesz"...."

  • To śmieszy Pawła:
    "- Może byś już przestał, co? - odezwał się w końcu Syriusz, kiedy James złapał znicza w wyjątkowo widowiskowy sposób, a Glizdogon krzyknął z podziwu. - Bo Glizdogon posika się z wrażenia."

  • To śmieszy Lunę:
    "-Tak, Quirrell to był świetny nauczyciel - powiedział Harry. -Miał tylko jedną wadę: z tyłu głowy wystawał mu Lord Voldemort."

  • To śmieszy Szymona:
    "- Później go poszukam (Stworka), na pewno znajdę go gdzieś na górze, wypłakującego sobie oczy nad starymi pantoflami mojej matki albo nad czymś podobnym… Oczywiście, mógł też wczołgać się do szybu wentylacyjnego i tam zdechnąć… ale to chyba złudna nadzieja…"

  • To śmieszy Nettie:
    "Wuj Vernon spojrzał na ciotkę Petunię, potem nan Dudleya, potem na Harry'ego, jakby miał nadzieję, że któreś z nich krzyknie wreszcie "Prima aprilis!" "

  • To śmieszy Toffik:
    "- Już się nie zobaczymy! - pożegnał Umbridge Fred, przekładając nogę przez miotłę.
    - Masz to jak w banku! I nie musisz do nas pisać! - dodał George."

  • To śmieszy Nettie:
    "Wuj Vernon spojrzał na ciotkę Petunię, potem nan Dudleya, potem na Harry'ego, jakby miał nadzieję, że któreś z nich krzyknie wreszcie "Prima aprilis!" "

  • To śmieszy Szymona:
    "- No to kogo dzisiaj załatwiliście? – zapytał Harry, a kpiący uśmiech spełzł mu z twarzy. – Jeszcze jednego dziesięciolatka? Bo wiem, że dwa dni temu pobiliście Marka Evansa.
    - Sam się o to prosił – warknął Dudley.
    - Tak?
    - Stawiał mi się.
    - Naprawdę? Powiedział ci, że wyglądasz jak prosię nauczone chodzić na tylnych nogach? Ale, Dudasie, to przecież nie jest kpina, to czysta prawda!"

  • To śmieszy Dark Linę:
    "Profesor Umbridge opuściła Hogwart na dzień przed końcem roku szkolenego. Wyśliznęła się ze skrzydła szpitalnego podczas kolacji, zapewne licząc, że nikt nie zauważy jej odjazdu, ale, na swoje nieszczęście, spotkała po drodze Irytka, który dostrzegł ostatnią szansę wypełnienia polecenia Freda i zaczął ją z uciechą ścigać, okładając na zmianę laską i skarpetką pełną kredy. Sala wejściowa natychmiast wypełniła się uczniami, którzy przyglądali się tej rejteradzie z wielką uciechą, a opiekunowie domów jakoś nie bardzo starali się ich uspokoić. Profesor McGonagall opadła na krzesło przy stole nauczycielskim po paru niemrawych próbach interwencji i wyraziła głośno żal, że nie może sama wziąć udziału w ogólnej radości, bo Irytek pożyczył sobie jej laskę."

  • To śmieszy Zgredka:
    "Zakazuje się nauczycielom udzielaniu uczniom jakichkolwiek informacji, które nie są ściśle związane z przedmiotami, za które pobierają wynagrodzenie. (...)Ten najnowszy dekret stał się wśród uczniów przedmiotem wielu dowcipów.
    Lee Jordan odważył się powiedzieć Umbridge, że zgodnie z nowym zarządzeniem nie mogła zbesztać Freda i George'a za granie w eksplodującego durnia w czasie lekcji.
    - Eksplodujący dureń nie ma nic wspólnego z obroną przed czarną magią, pani profesor! To nie była informacja ściśle związana z pani przedmiotem!"

  • To śmieszy Toffik:
    "- Czy coś się stało?! - Krzyknęła profesor Trelawney rozdygotanym głosem. - Ależ skąd! Znieważono mnie i tyle! Złośliwe insynuacje pod moim adresem... nieuzasadnione oskarżenia... ale nie, nic się nie stało, ależ skąd!"

  • To śmieszy Dark Linę:
    "- W cale tego nie powiedział - warknął Fred Weasley.
    - Może chcesz, żebyśmy ci trochę przeczyścili uszy? - zapytał George, wyciągając z torby z reklamą sklepu Zonka jakiś metalowy instrument, przypominający narzędzie tortur.
    - Albo inną część ciała, bo nam specjalnie nie zależy, gdzie ci to wsadzimy - dodał Fred."

  • To śmieszy Toffik:
    "- Gilderoy, niegrzeczny chłopcze, gdzie ty znowu polazłeś?"

  • To śmieszy Radka:
    "Pani Weasley postawiła przed nim talerz z grzankami i słoik z dżemem. Próbował coś zjeść, ale wydawało mu się, że żuje dywan."

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Kenneth Towler dostał czyraków, pamiętasz?- dorzucił Fred.
    -Bo mu nasypałeś bulbadoksu do piżamy- powiedział George."

  • To śmieszy Toffik:
    "- Hej, Potter, jak tam twoja blizna?! - krzyknął Malfoy - Nie musisz się położyć? Już od tygodnia nie byłeś w skrzydle szpitalnym, to chyba twój rekord co?"

  • To śmieszy Radka:
    "- I ta głupia krowa Pansy Parkinson- dodała Hermiona jadowitym głosem.- Nie wiem, jak można było zrobić ją prefektem, jest głupsza od oszołomionego trolla..."

  • To śmieszy Toffik:
    "-(...) Mnie tam w ogóle nie przypominają czapek, już raczej wełniane pęcherze."

  • To śmieszy Radka:
    "- Każę Goyle'owi przepisywać zdania, to go zabije, on strasznie nie lubi pisania- ucieszył się Ron. Zmarszczył czoło, przechylił głowę i udając, że pisze z wysiłkiem w powietrzu, zaczął dukać głosem Goyle'a: -Nie... wolno... mi... wyglądać... jak... tyłek... pawiana..."

  • To śmieszy Toffik:
    "Podszedł do Harry'ego i poklepał go po ramieniu, obrzucając Rona jadowitym spojrzeniem.
    - Prefekt... Ronuś Prefekt..."

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Zrób ten podobny do świńskiego ryjka, Tonks...
    Tonks spełniła prośbę, i Harry patrząc na nią, odniósł przelotne wrażenie, że przez stół szczerzy do niego zęby żeński odpowiednik Dudleya."

  • To śmieszy Toffik:
    "- (...)Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe?"

  • To śmieszy Radka:
    "- No dobra, śniło mi się, że gram w quidditcha- powiedział Ron, marszcząc czoło, żeby sobie lepiej przypomnieć.- Jak myślisz, co to znaczy?
    - Pewnie to, że zostaniesz pożarty przez jakąś olbrzymią żelkę- odrzekł Harry, przerzucając bez zainteresowania stronnice Sennika."

  • To śmieszy Radka:
    "Kiedy weszli do klasy obrony przed czarną magią, zastali już tam profesor Umbridge, siedzącą przy biurku nauczycielskim w swoim puchatym różowym swetrze i czarnej przepasce na głowie. Kokardka pośrodku przepaski znowu obudziła w Harrym skojarzenie z wielką muchą siedzącą na jeszcze większej ropusze."

  • To śmieszy Zgredka:
    "-Jestem... macie duże szczęście, że Dursleyów akurat nie ma w domu...- wymamrotał.
    -Szczęście, a to ci dopiero!- zawołała kobieta o fioletowych włosach. - To ja ich stąd wywabiłam. Wysłałam im pocztą mugolską list z informacją, że znaleźli się na liście zwycięzców w Ogólnokrajowym Konkursie na Najlepiej utrzymany podmiejski Trawnik. Teraz pędzą, żeby odebrać nagrodę... a w każdym razie tak im się wydaje."

  • To śmieszy Radka:
    "-Wiem, Harry, wiec może byś przestał na mnie ryczeć! Chodzi o to, że zanim to, co się wydarzyło, naprawdę do nich dotarło, wszyscy wyjechali na wakacje do swoich domów, gdzie przez dwa miesiące czytali tylko o tym, że ty jesteś czubkiem, a Dumbledore cierpi na uwiąd starczy."

  • To śmieszy Nettie:
    "- Ron, jesteś najbardziej nieczułym draniem, jakiego miałam nieszczęście spotkać- oświadczyła Hermiona oficjalnym tonem, zanurzając koniec pióra w kałamarzu"

  • To śmieszy Radka:
    "- Wymyśl jakiś sen, tylko szybko- mruknął do Rona- na wypadek gdyby ta stara ropucha do nas podeszła."

  • To śmieszy Nettie:
    "To, że Twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni- powiedziała złośliwie Hermiona i znowu chwyciła za pióro."

  • To śmieszy Radka:
    "Nawet Fred mówił, ze on i George będą jeszcze z Rona dumni i że poważnie rozważają możliwość publicznego przyznawania się, że jest ich bratem, czego jakoby się wypierali przez ostatnie cztery lata."

  • To śmieszy Nettie:
    "Nikt prócz Filcha nie kwapił się jakoś, by jej pomóc. W tydzień po ucieczce Freda i Gorge'a Harry był świadkiem, jak profesor McGonagall przyłapała Irytka na próbie poluzowania kryształowego kandelabra, i mógł przysiąc, że słyszał, jak powiedziała do poltergeista kątem ust: "Odkręca się w drugą stronę"."

  • To śmieszy Zgredka:
    "(...) CZY JESTEŚ NAPRAWDĘ PEWNA, DOLORES, ZE NIE CHCESZ CUKIERKA OD KASZLU?"

  • To śmieszy Nettie:
    "Kiedy Ernie Macmillan, Hanna Abbott, Susan Bones, Justyn Finch- Fletchley, Anthony Goldstein i Terry Boot skończyli wreszcie miotać najróżniejsze zaklęcia i uroki, których ich nauczył Harry, Malfoy, Crabbe i Goyle przypominali trzy olbrzymie ślimaki bez skorup wciśnięte w szaty Hogwartu"

  • To śmieszy Radka:
    "- Jak się czujesz?- zapytała Ginny Rona, który teraz wpatrywał się w resztki mleka na dnie swojej miski, jakby poważnie rozważał czy się w nich nie utopić."

  • To śmieszy Vashkę:
    "-Nie wierzę! Nie wierzę! Och, Ron, to cudownie! Prefekt! Jak każdy w rodzinie!
    -A ja i Fred to co, tylko sąsiedzi?"

  • To śmieszy Radka:
    "- Teraz kafla ma Johnson, tak Johnson, cóż za gracz z tej dziewczyny, powtarzam to od lat, ale ona wciąż nie chce ze mną chodzić..."

  • To śmieszy Nettie:
    "Profesor McGonagall opadła na krzesło przy stole nauczycielskim po paru niemrawych próbach interwencji i wyraziła głośno żal, że nie może sama wziąźć udziału w ogólnej radości, bo Irytek pożyczył sobie jej laskę."

  • To śmieszy Radka:
    "Ich nowy kapitan, Montague, zbudowany był jak Dudley; jego wystające z rękawów szaty przedramiona przypominały owłosione szynki."

  • To śmieszy Radka:
    "Nie mam pojęcia.- Cho przysunęła się bliżej. Wydawało mu się, że jego mózg został trafiony zaklęciem oszałamiającym.- Musisz zapytać Pomyluny. To znaczy Luny."

  • To śmieszy Radka:
    "- Bo połowę ostatnich dni Cho spędziła na płaczu. Płacze podczas posiłków, w czasie wolnym, wszędzie.
    - A wydawałoby się, że małe całowanko powinno ją trochę rozruszać- powiedział Ron, szczerząc zęby."

  • To śmieszy Radka:
    "- Mam dla ciebie wiadomość od Albusa Dumbledore'a.
    Harry obrócił się w miejscu.
    - Jaką?
    - Zostań tam, gdzie jesteś.
    - Przecież tu jestem!- prychnął Harry, nie zdejmując ręki z klamki.- Więc co to za wiadomość?
    - Właśnie ci ją przekazałem, tępaku- rzekł spokojnie Fineas Nigellus.- Dumbledore mówi: "Zostań tam gdzie jesteś"."

  • To śmieszy Radka:
    "- Próbowaliśmy ją pocieszyć- powiedział Fred obchodząc łóżko, żeby się przyjrzeć malunkowi Zgredka.- Powiedzieliśmy jej, żeby się nie przejmowała, bo Percy jest wielka kupą szczurzych bobków."

  • To śmieszy Toffik:
    "Rita wyglądała tak, jakby marzyła tylko o tym, by wyjąć papierową parasolkę ze szklanki i wetknąć ją Hermionie do nosa."

  • To śmieszy Radka:
    "Ale złość na Snape'a dalej pulsowała mu w żyłach jak trucizna. Pozbyć się tej złości? Równie dobrze mógłby się pozbyć nóg."

  • To śmieszy Radka:
    "Kiedy w końcu zasnął, przyśniło mu się, że Neville i profesor Sprout tańczą walca w Pokoju Życzeń, a profesor McGonnagal przygrywa im na dudach."

  • To śmieszy Radka:
    "..., a profesor Trelawney podczas wróżbiarstwa zaniosła się histerycznym szlochem i nie zwracając uwagi na oburzenie Umbridge, oznajmiła zdumionej klasie, że Harry'emu nie grozi jednak rychła śmierć, przeciwnie, dożyje sędziwego wieku, zostanie ministrem magii i będzie miał dwanaścioro dzieci."

  • To śmieszy Radka:
    "Godzinę później, kiedy Harry i Ron udali się do sypialni, z daleka było słychać huki i grzmoty zbiegłych fajerwerków, a kiedy Harry się rozebrał, ognisty wulkan przeleciał obok wieży, wypisując w powietrzu słowo KUPA."

  • To śmieszy Radka:
    "Może byś już w końcu przestał, co?- odezwał się w końcu Syriusz, kiedy James złapał znicza w wyjątkowo widowiskowy sposób, a Glizdogon krzyknął z podziwu.- Bo Glizdogon posika się z wrażenia."

  • To śmieszy Radka:
    "- Specjalne zniżki dla tych uczniów Hogwartu, którzy przysięgną, że użyją naszych produktów w celu pozbycia się tego starego nietoperza- dodał George, wskazując na profesor Umbridge."

  • To śmieszy Radka:
    "Ku uciesze Hermiony, Pansy Parkinson nie przyszła pewnego dnia na lekcje, bo wyrosły jej jelenie rogi."

  • To śmieszy Radka:
    "Nos miał krótki, płaski i bezkształtny, usta koślawe, pełne nierównych żółtych zębów wielkości połówek cegieł. Małe, mętne oczka, kolory zielonkawobrązowego, były jeszcze na pół sklejone od snu. Podniósł brudne ręce i przetarł sobie oczy knykciami- każdy wielkości piłki od krykieta- po czym nagle wstał z zadziwiającą szybkością i zwinnością."

  • To śmieszy Radka:
    "Przez chwilę testral stał spokojnie. Potem nagle rozłożył skrzydła tak gwałtownie, że Harry o mało co nie spadł z jego grzbietu, powoli ugiął tylne nogi i wystrzelił w górę tak szybko i stromo, że Harry musiał z całej siły trzymać się go ramionami i nogami, żeby się nie ześliznąć na kościsty zad."

  • To śmieszy Radka:
    "-Harry- wymamrotał Ron, łapiąc Harry'ego za ucho i przyciągając je do swych ust- wiesz kto to jest? Ta dziewczyna? To Pomyluna Lovegood... ha, ha, ha... "

Fragmenty VI tomu:

  • To śmieszy Lunatyczkę:
    "- Jak lubisz, żebym cię nazywał, kiedy jesteśmy sami?
    Nawet w słabym świetle lampy można było dostrzec, że na twarzy pani Weasley zakwitły rumieńce. Harry poczuł nagle, że robi mu się gorąco, i pospiesznie przełknął łyżkę zupy, odkładając ją na talerz najgłośniej, jak potrafił.
    -Dygotka - szepnęła udręczona pani Weasley w szparę między drzwiami a framugą."

  • To śmieszy Kitilicę:
    "-Trzy ataki dementorów w ciągu tygodnia, a Romilda Vane zapytała mnie tylko, czy to prawda, że masz na piersiach wytatułowanego hipogryfa.
    Ron i Hermiona ryknęli śmiechem. Harry zlekceważył ich.
    -Co jej powiedziałaś?
    -Że nie hipogryfa, tylko rogogona węgierskiego. To o wiele bardziej pasuje do macho."

  • To śmieszy Gucię:
    "-Jestem nauczycielem!- ryknął- Nauczycielem, Potter! Jak śmiesz grozić, że wywalisz mi drzwi!
    -Przepraszam, panie profesorze- powiedział Harry, wymawiając z naciskiem dwa ostatnie słowa, po czym schował różdżkę za pazuchę.
    Hagrid wytrzeszczył oczy.
    -Od kiedy mówisz do mnie 'panie profesorze'?
    -A od kiedy mówisz do mnie 'Potter'?"

  • To śmieszy Simiego:
    "[Snape] wycelował w Harry'ego różdżką tak szybko, że ten zareagował instynktownie; zapominając o niewerbalnych zaklęciach, ryknął po prostu:
    - Protego!
    Jego zaklęcie tarczy było tak mocne, że Snape'em rzuciło i upadł na czyjś stolik. Cała klasa wgapiała w niego oczy, gdy prostował się z gniewną miną.
    - Czy pamiętasz, jak mówiłem, że ćwiczymy zaklęcia NIEWERBALNE, Potter?
    - Tak.
    - Tak, proszę pana.
    - Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, panie profesorze."

  • To śmieszy Simiego:
    "Celując różdżką w bliżej nieokreślonym kierunku, [Harry] machnął nią krótko i w myślach wypowiedział: Levicorpus!
    - Aaaaaaach!
    Błysnęło i pokój wypełnił się krzykami: wszystkich obudził wrzask Rona. Harry w panice odrzucił Eliksiry dla zaawansowanych. Ron wisiał w powietrzu głową w dół, jakby jakaś niewidzialna pętla poderwała go w górę za kostkę u nogi.
    - Wybacz! - krzyknął Harry, podczas gdy Dean i Seamus zanosili się śmiechem, a Neville podnosił się z podłogi, na którą wypadł z łóżka. - Zaczekaj... zaraz cię ściągnę...
    Sięgnął po podręcznik i zaczął go gorączkowo wertować w poszukiwaniu właściwej strony. W końcu ją znalazł i odczytał słowo zapisane maczkiem pod formułą zaklęcia. Modląc się, by to było przeciwzaklęcie, krzyknął w myślach: Liberacorpus!
    Znowu błysnęło i Ron bezwładnie zwalił się na swoje łóżko.
    - Przepraszam - wymamrotał Harry, podczas gdy Dean i Seamus wciąż ryczeli ze śmiechu.
    - Jutro - powiedział Ron stłumionym głosem - nastaw po prostu budzik."

  • To śmieszy MMG:
    "Pani Weasley załkała jeszcze głośniej, gdy objęła Harry'ego.
    - Obiecaj mi, że będziesz na siebie uważał... Nie pakuj się w żadne kłopoty...
    - Zawsze ich unikam, pani Weasley. Lubię spokojne życie, przecież mnie pani zna.
    Zachichotała przez łzy i odsunęła się."

Dowcipy:

  • To śmieszy Radka:
    Czym różni się Dudley od szczura laboratoryjnego?
    - Szczur jest ssakiem inteligentnym.

  • To śmieszy Magdę:
    Idą Crabbe i Goyle po torach kolejowych jak po drabinie. Nagle Crabbe się odzywa:
    - Coś długa ta drabina!
    - No, i szczeble tak nisko.
    - Spójrz - woła zachwycony Goyle - winda jedzie!!!!

  • To śmieszy Radka:
    Co trzeba zrobić, żeby zająć Dudleya?
    - Kazać mu wejść do okrągłego pokoju i usiąść w kącie.

  • To śmieszy Radka:
    Przychodzi Dudley do mechanika rowerowego.
    - Czy naprawi mi pan dzwonek?
    - Tak ale masz jeszcze zepsute hamulce!.
    - Więc właśnie muszę mieć naprawiony dzwonek

  • To śmieszy Radka:
    Mama pyta Dudleya:
    - Dudley jak widzisz w nowych okularach?
    - Dobrze tato!

  • To śmieszy Radka:
    Spotykają się Fred i George Weasley. Fred niesie szybę.
    - Po co ci ta szyba? - pyta Ron.
    - Będziemy robić szybowiec - odpowiadają bliźniacy.
    - To już nie czołg?
    - Nie. Gąsienice nam zdechły...

  • To śmieszy Radka:
    Voldemort upatrzył sobie dom w którym było ciemno. Po wybiciu szyby wszedł do środka. Nagle słyszy:
    - Uważaj, Anioł cię widzi!
    Voldemort nie przejął sie tym ale znowu słyszy to samo. Zaintrygowany poświecił różdżką w stronę, z której dochodził głos. Patrzy a to papuga.
    - Umiesz mówić? - pyta ptaka.
    - Umiem-odpowiada papuga.
    - A jak masz na imię?
    - Kleopatra.
    - Co za idiota nazwał papugę Kleopatra? - śmieje się Voldemort.
    - Ten sam, który rotweillera nazwał Anioł...

  • To śmieszy Radka:
    Dudley pyta ojca:
    - Tato dlaczego Ocean Spokojny jest spokojny?
    - Nie mogłeś zadać mądrzejszego pytania?
    - No dobrze, to na co umarło Morze Martwe?

  • To śmieszy Radka:
    Siedzi Dudley długo na przystanku. Podchodzi do niego jakiś mugol i mówi:
    - Chłopcze, ten autobus kursuje tylko w święta.
    - No, to całe szczęście, bo dziś są moje imieniny...

  • To śmieszy Radka:
    Rozmawiają dwaj zawodnicy Quidditcha:
    - Wiesz, że wznowili treningi naszej drużyny?
    - Niemożliwe! Czyżby znaleźli zaginionego rok temu znicza?

  • To śmieszy Radka:
    Czym różni się Dudley od lodówki?
    - Do lodówki można coś jeszcze wepchnąć.

linia

Bolga © 2004. All rights reserved.