Powrót do strony "Fan Fiction "

"Dlaczego?" autorka: Panthera.


Stał samotnie na cmentarzu. Na jego twarz padało światło księżyca. Jego oczy pełne były łez. Płakał. Nie umiał tego powstrzymać. Chociaż od tamtego wydarzenia minęły już trzy lata, nadal to wspomnienie sprawiało mu ból.
-Dlaczego? - pytał samego siebie. Dlaczego nie chciał jej wysłuchać? Gdyby to zrobił...

Było już późno. Szedł ulicą w miejsce, gdzie niegdyś bywali razem. Chciała się z nim spotkać... Możliwe, że ostatni raz...
- Sev, ja...- zaczęła, ale nie skończyła, gdyż chłopak jej przerwał.
- Dlaczego chciałaś się tu ze mną spotkać? Jesteś smutna... Powinnaś się cieszyć, jutro twoje wesele - powiedział cicho, ale jego słowa brzmiały jak trucizna. Nie chciał tego. Nie chciał, aby te słowa były jadem dla serca dziewczyny. - Dlaczego? Proszę, powiedz mi, dlaczego to zrobiłaś? - Dodał smutno - Przecież wiesz, jaki ból mi sprawiasz.
- Na miłość boską! Chciałam zobaczyć się po raz ostatni z jedynym człowiekiem, którego kocham - w jej głosie słychać było rozpacz.
- Jeżeli tak, to dlaczego wychodzisz za innego? I dlaczego w dodatku za Pottera? Mojego najgorszego wroga! Dlaczego? Powiedz! Powiedz, dlaczego? - zaczął krzyczeć.
- Mówiłam ci. Nam by się po prostu nie udało.
- Tak?! To, dlaczego teraz chciałaś się ze mną spotkać? Żeby mi powiedzieć, że nam by się po prostu nie udało? Tylko dlatego? - nadal krzyczał.
- Sev, Sev... Proszę... - Srebrne jak tarcza księżyca łzy spływały powoli po jej twarzy - Proszę, proszę, choć mnie wysłuchaj...
- Nie! - Krzyknął z wściekłością. Odwrócił się na pięcie i odszedł, zostawiając ją samą.
Gdy zniknął z zasięgu jej wzroku, zaczął biec... Nie czuł łez spływających po twarzy. Świat dla niego przestał istnieć...

Na wspomnienie tego wydarzenia, łzy popłynęły jeszcze mocniej. Gdyby wtedy nie odszedł... Gdyby jej wysłuchał...

Po kilku dniach przechodził obok jej domu. Usłyszał trzask deportacji. Deportacji kilku osób... Serce mu zamarło przez moment...
- Nie, proszę... - szeptał sam do siebie. - Nie, nie ona... - pobiegł do jej domu. Drzwi były otwarte... W jednej chwili znalazł się na górze, w jej sypialni...
Była tam. Śmiertelnie ranna. Wziął ją w ramiona. Na chwilę tylko otworzyła oczy i widząc jego twarz, uśmiechnęła się do niego. W chwilę potem umarła.
Dwa dni po jej śmierci odbył się pogrzeb. Był tam. Stał z tyłu. Dopiero, gdy już wszyscy odeszli, podszedł do grobu. Położył na nim skromny bukiecik stokrotek - jej ulubionych, polnych kwiatów...
- Przepraszam cię - rzekł.

Łzy popłynęły mu jeszcze bardziej z oczu. Z zamyślenia wyrwał go mocny powiew zimowego wiatru. Jedną ręką otarł łzy. Zerknął przelotnie na złoty napis. W dalszym ciagu gnębiły go pytania.
- Dlaczego? Dlaczego tak się stało? Co mu chciała powiedzieć? Dlaczego jej nie wysłuchał? Dlaczego?....


Powrót do strony "Fan Fiction"