Powrót do strony "Fan Fiction "

Rozdział: | 1 | 2 | 3 |


Opowiadanie o Syriuszu, autorka: Tequilla Black-Snape.

Rozdział I
"Forecast Uncommonn"


W pokoju wspólnym Gryffindoru jak zwykle panował niesamowity gwar. Jednak głos Remusa Lupina wybijał się ponad inne.
-Syriusz! Syriusz!- Krzyczał brązowowłosy chłopak o zmęczonej twarzy.
-Tak?- Czarnowłosy młodzieniec odwrócił się do niego.
-Ach, to ty, Remmy?- Zapytał, uśmiechając się szeroko.(A uśmiech miał NAPRAWDĘ zabójczy, przyp. aurorki).
-Syriuszu, słuchaj! Wiesz, co się stało wczoraj?
-Och, Remmy, wiesz dobrze, że nie wiem. Przez moją kochaną mamuśkę spóźniłem się na ekspres do Hogwartu. Wiesz, co ona...
-Syriuszu, przepraszam, później mi to opowiesz, chodź!
-Remus, jesteś po prostu...
-CHODŹ!- Remus pociągnął Syriusza za szatę i zmusił, by ten poszedł za nim. Syriusz posłusznie podążył za Lupinem. Wiedział, że Remus to spokojny i pacyfistycznie nastawiony chłopak, ale zdawał sobie także sprawę, że jeśli z nim zadrze, to po nim. Nikt nie umiał mścić się tak precyzyjnie i skutecznie jak Remus Lupin.
-Remmy, powiedz wreszcie- o co tu chodzi i gdzie idziemy?- zapytał zniecierpliwiony
-Idziemy do Sekretnej Sali!- powiedział szybko Remus, bacznie rozglądając się, czy nikt ich nie podsłuchuje.
-Ale, po co, Remmy, po co?- Syriusz był wściekły. Czemu Remus ma przed nim tajemnice? Ale, skoro nie chce podzielić się nimi z przyjacielem, to nie, proszę bardzo. On, Syriusz nie będzie się napraszał.
Resztę drogi przebyli w milczeniu. Zatrzymali się przed posągiem Artura Bellkinnsa, pierwszego nauczyciela Zaklęć w Hogwarcie.
-Animag!- Lupin stuknął różdżką w nos byłego profesora i wyszeptał, gdy na korytarzu drugiego pietra zrobiło się pusto. Nagle, na miejscu posągu ukazały się drzwi, do których przytwierdzona była tabliczka z napisem:

WITAJ!
JEŚLI CZYTASZ TE SŁOWA, TO ZNACZY, ŻE JESTEŚ HUNCWOTEM, LUB KIMŚ, KOGO HUNCWOT UPOWAŻNIŁ DO WEJŚCIA TUTAJ, PODAJĄC HASŁO. JEŚLI TAK- WEJDŹ I ROZGOŚĆ SIĘ! MOŻLIWE, ŻE PO PROSTU PRZEZ CZYSTY PRZYPADEK ODKRYŁEŚ TO MIEJSCE. JEŚLI TAK, TO BIERZ NOGI ZA PAS, ZANIM PRZYDARZY CI SIĘ COŚ ZŁEGO!
HUNCWOCI

Syriusz uśmiechnął się widząc te słowa. Przypomniało mu się, jak pisali je w swoim dormitorium, gdy wszyscy spali.
-Dobra, Syriusz, teraz po cichu wejdźmy do środka.- Remus wydał się nagle Blackowi bardzo smutny. Syriusz wszedł do Sekretnej Sali. Była piękna; miała szkarłatne ściany w żółte, egzotyczne kwiaty, niebieską podłogę i zielony sufit. Kolory wszystkich Domów w Hogwarcie, jak zauważył Rogacz po ich pierwszej wizycie, szkarłatny jak Gryffindoru, żółty jak Hufflepuff, niebieski jak Ravenclaw i zielony jak...jak... Slytherin. Na niebieskiej podłodze siedziało kilka osób. Syriusz rozpoznał je. To był James Potter, Peter Pettigrew, Lilly Evans i...i... jakaś dziewczyna, nie, jej Syriusz nie znał. Jak zauważył po chwili Syriusz, ta obca była bardzo ładna. Miała długie blond włosy, tak jasne, że aż białe, ciemną, orzechową skórę. I fascynujące oczy. Szafirowe, z czerwonymi źrenicami. Płakała. Z tych dziwnych oczu płynęły jej łzy, ale nie takie zwykłe. Jej łzy były piękne, niczym płynne światło słoneczne. Lśniły niesamowitym blaskiem.
-Eeee... Cześć- wyjąkał Syriusz.
-Czy...eee... powiecie mi, co tu się dzieje?
Ta nowa dziewczyna spojrzała na niego zza długich, czarnych rzęs. Nadal płakała. Bezgłośnie, tylko łzy ciekły jej z oczu. Wreszcie odezwała się Lilly:
-Syriuszu, to jest Forecast Uncommonn. Moja przyjaciółka.
-Ale mi nie o to chodzi- Syriusz był już bardzo, ale to bardzo zirytowany- wy coś ukrywacie. Myślisz, że nie znam Remusa na tyle dobrze, że nie wiem, kiedy ma coś na sumieniu?
Wszyscy spojrzeli na Lunatyka.
-No co?- powiedział obiekt zainteresowania wszystkich w Sali-co? Mówiłem, że to ktoś inny powinien iść po Łapę.
Lilly westchnęła. -Syriuszu, powiemy ci wszystko, usiądź-odezwała się w końcu rudowłosa dziewczyna- Forecast-zapytała- powiesz mu to, co nam?
Forecast spojrzała na Lilly uważnie.
-Dobrze- odezwała się melodyjnym głosem. Syriusz spostrzegł, że przestała płakać.
-Jak wiesz nazywam się Forecast Uncommonn. Mam siedemnaście lat, tak jak wy wszyscy. Zanim opowiem ci dlaczego płakałam, musisz dowiedzieć się kim, lub raczej czym jestem. Otóż jestem Wojownikiem Farthest.
-Co?- przerwał jej Syriusz- przecież to są najlepsi, najbezwzględniejsi Wojownicy świata! Tam przyjmują tylko najlepszych magów, zwykle nieludzi!- wykrzyknął podekscytowany.
-Tak- przytaknęła Forecast- przyjęli mnie, bo nie jestem w pełni człowiekiem. Jestem półkrwi Unrealizabnem.
-Co?- tego już było Syriuszowi za wiele- jesteś Unrealizabnem? Ale odjazd! Dużo o nich czytałem! Te stworzenia są...- urwał, gdy zorientował się, że wszyscy patrzą na niego ze złością- no, o co chodzi TYM razem?- zapytał.
-O to- powiedziała ze wściekłością Lilly- że nazwałeś Forecast "stworzeniem", jakby nie miała żadnych uczuć! Wiesz, że ludzie dyskryminują takich jak Forecast tylko dlatego, ze nie są w pełni ludźmi?
-Ale...-zaczął Syriusz. -Nie!- przerwała mu Lilly- najpierw ty mnie posłuchaj! Niektórzy nawet uważają, że Unrealizabny nic nie czują, ani fizycznie, ani psychicznie? Ich tak zwani "twórcy" torturowali ich i kazali zabijać rodziny, przyjaciół!
-Lilly- odezwała się Forecast- pozwól, że ja dokończę.
-Dobrze- zaczerwieniła się dziewczyna. -A więc- podjęła Forecast- wiesz czym są Unrealizabny, ale ja ci opowiem to, co jest prawdą, bo w książkach często pojawia się wypaczona wersja wydarzeń. Ponad sto lat temu pewien lekko świrnięty czarodziej- a właściwie czarnoksiężnik- postanowił skrzyżować człowieka z wampirem i varagnem. Powstało z tej piekielnej mieszanki kilku Praprzodków Unrealizabnów. Ten czarodziej, Markus Kastner, użył do krzyżówki najpotężniejszych czarodziejów. Jednego z tych Praprzodków pogryzł wilkołak, więc do naszych genów dołączył nowy gatunek- wilkołak. Dziś Unrealizabny różnią się od tamtych dawnych. Mogą być wieloanimagami, niełatwo je zabić, a na pewno nie Avadą Kedavrą. Używają Magii, której nikt oprócz nich nie może opanować- Magii Animag, czyli zwierzęcej. Są bardzo potężne. Czarna Magia, leczenie, legilimencja, czy occlumencja to pestka. Często mają także cechy "ponadprogramowe". Na przykład ja i Priscilia. Prissy Divination to także Unrealizaben. Ona jest Wróżbitką. Ja natomiast jestem Liltonką. Rozumiesz, Syriuszu?
-No, chyba tak. Ale powiedz, co to te varagny, Liltonka...
-Już mówię- Forecast uśmiechnęła się- varagny to wielkie, zwinne koty. Są nieśmiertelne i mają wiele właściwości magicznych. A Liltoni to ludzie, których Mocą jest Pieśn. Potrafią opanować czyjś umysł, torturować, a nawet zabić za pomocą śpiewu. A Prissy także będzie uczęszczać do Hogwartu. Jutro do nas dołączy.
-Acha...- Syriusz nie wiedział co o tym myśleć. Forecast wydała mu się sympatyczną osobą, ten jej uśmiech...Mmmm...Cudo.- a powiedz, dlaczego płakałaś?
Twarz dziewczyny zasępiła się.
-Ponieważ moich rodziców zamordowano. Podobno zrobił to jakiś bardzo potężny czarnoksiężnik. Stało się to kilka dni temu, wiec nadal okropnie boli. A ja nie mogę płakać. Jestem Wojownikiem Farthest. Byłam od dziecka szkolona do brutalnej walki. Ale teraz, po śmierci rodziców postanowiłam zawiesić naukę w Akademii Farthest i przyjechać do Hogwartu, no i pozwoliłam sobie na chwilowe załamanie.
-Przykro mi.-powiedział Syriusz.
Zapadła cisza.
Nagle James powiedział dziarsko;
-No, może porozmawiamy o czymś przyjemnym, co? Bo się jeszcze i ja popłaczę...- dodał tragicznym tonem.
Wszyscy się roześmiali. To wyraźnie oczyściło atmosferę.
-A czy myśmy się przedstawili?- zapytał Syriusz.
Cisza.
-Rozumiem, że nie. A więc, Forecast, ja jestem Syriusz Black, czyli Łapa, to jest Peter Pettigrew, czyli Glizdogon, to James Potter, czyli Rogacz, to Remus Lupin, zwany Lunatykiem, no a to Lilly Evans, czyli... Wiewióreczka!
Na szczęście Syriusz zdążył się uchylić przed zaklęciem wściekłej Lilly.
-Dobra, Lill, przepraszam!
-Mógłbyś uważać co i komu mówisz, SYRI-powiedziała z przekąsem Lilly.
-Lill, proszę...Nie mów do mnie Syri...to jest po prostu OKROPNE!- w głosie Syriusza zabrzmiała tak autentyczna rozpacz, że znowu wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-A ciebie jak przezywają?- zapytał Forecast James.
-Threaten- powiedziała po chwili milczenia dziewczyna.
Znowu śmiech.
-Co? Zagrożenie? (ang. przyp. Autorki)- wykrzyknął James, tarzając się po ziemi ze śmiechu.
"Groza" skinęła głową, leciutko się uśmiechając.
Nagle powiedziała:
-Cicho! Ktoś idzie!
Wszyscy umilkli. Threaten nasłuchiwała.
-Chłopak. Szczupły, ale wysoki. Ma silną aurę magiczną.- stwierdziła po chwili.
Teraz wszyscy słyszeli wyraźnie. Kroki słychać było coraz bliżej. Nagle wszystko ucichło. Usłyszeli cichy stukot i mruknięcie. Już wiedzieli- ktoś odkrył ich kryjówkę. Wszyscy popatrzyli na siebie z niemym przerażeniem.

strzała nawigacji poprzedni kolejny


Powrót do strony "Fan Fiction"