Powrót do strony "Fan Fiction "

"Ostatni pojedynek". Autorka: Sirius.


- Podejdź tu, Potter. No chodź... - syknął Voldemort. - jeśli naprawdę możesz mnie zabić.... Stań i walcz jak mężczyzna.
Najpotężniejszy czarownik na świecie przedarł się do Hogwartu. Pokonał Dumbledore'a. Pokonał wszystkich. On, Harry nie ma z nim żadnych szans... A przecież to na niego liczyli wszyscy.
W uchu zabrzęczała Harry'emu najcudowniejsza pieśń. To feniks. Nie, nie podda się. Będzie walczył.
- Koniec tego Potter, przegrałeś. Zaraz zobaczysz swoją szlam... - ale nie dokończył. Harry błyskawicznie strzelił w niego oszołamiaczem. Voldemort machnął różdżką i odbił zaklęcie.
- Myślałem, że wielkiego Pottera stać na coś więcej. -Crucio!
Harry upadł na posadzkę. W otępiałym bólu usłyszał głos swojej matki...Młody Potter jakby odepchnął jakąś niewidzialną siłą zaklęcie. W nagłym przypływie energii wstał a zdziwiony Voldemort strzelił w niego zielonym promieniem.
Harry robiąc unik wystrzelił z różdżki fioletowy promień.
- End! - krzyknął Voldemort i zaklęcie zniknęło.
- Portus! - mruknął Harry i trzymając oko czarownicy zniknął.
- Niedoceniałem cię, Potter... - powiedział Czarny Pan i wystrzelił z różdżki jasny płomień. Widział cały zamek. - Tu jesteś... Uciekasz do gabinetu Dumbledore'a. To za proste... Co ty knujesz... - i zniknął.
Harry biegł szybko wprost do chimery. Walnął jakimś zaklęciem i po chwili był w gabinecie Dumbledore'a. Rzucił na siebie zaklęcie kameleona. Tuż przed nim pojawił się Voldemort. Czerwone oczy, tak pełne nienawiści omiotły pokój.
- Wyjdź, Potter...
W jednej chwili Harry stał się widzialny. Rzucił na Voldemorta Expelliarmusa. Jakaś niezwykła siła kopnęła Czarnego Pana na ścianę.
- Fordre! - krzyknął. Harry'ego oplotły ogniste więzy. Nie mógł się ruszyć.
Voldemort przybliżał się do niego z każdą chwilą. Nie udało się. To koniec.
- Gdybyś tu był, Syriuszu... - pomyślał Harry.
- Ja tu jestem - usłyszał cichy głos.
Harry wymamrotał zaklęcie. Płomienie puściły. Stanął i tak jak nigdy w życiu machnął różdżką. Choć nie wypowiedział zaklęcia, z różdżki wystrzelił czerwony promień o ogromnej mocy. Voldemort zasłonił się tarczą. Celował w niego różdżką i już chciał wypowiedzieć śmiertelne zaklęcie, gdy promień Harry'ego przedarł jego tarczę.
Voldemort upadł na ziemię. Jakaś siła kazała Harry'emu zostać w gabinecie. Po kilku chwilach podszedł do Czarnego Pana. Nie żył.


Powrót do strony "Fan Fiction"