Powrót do strony "Fan Fiction "

Część: | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |


"Niczym zakochany Szekspir". Autorka: Serena

Rozdział I - "Wyznanie Draco"


Draco jak zawsze 31 sierpnia pakował się do szkoły. Nagle usłyszał odgłos kroków na schodach. Zdziwił się, ponieważ jego rodzice wyszli na cały dzień na przyjęcie do Ministerstwa Magii. Pomyślał, że pewnie o czymś zapomnieli i wrócił do przerwanego zajęcia. Pakował właśnie książkę do transmutacji, gdy nagle wypadło z niej zdjęcie. Chłopiec spojrzał na nie, westchnął i wyjrzał przez okno rozmarzonym wzrokiem. Myślał o czymś gdy nagle drzwi do jego pokoju otworzyły się. Stał w nich jego ojciec i dziewczyna. Nie była to jednak zwykła dziewczyna. Była wysoka, szczupła, miała piękne długie do pasa czarne jak heban włosy, które lśniły w blasku słońca wpadającego przez okno. Miała czarne, duże oczy przepełnione smutkiem, mały i zgrabny nosek oraz małe czerwone usta. Była ubrana w czerwony wyciągnięty sweter i długą spódnice z czarnego dżinsu. Na stopach miała zgrabne czarne sandałki na niewielkim obcasie i srebrną bransoletkę zawieszoną wokół kostki. Draco patrzył się na nieznajomą ale ta patrzyła nieobecnym wzrokiem w podłogę.
- Draco, poznaj Serenę- dziewczyna na dźwięk swojego imienia podniosła głowę, jej wzrok utkwił na Draconie.
- Eee...- zawahał się Draco- cześć.
- Cześć- odpowiedziała Serena równie smutnym jak jej oczy głosem.
- Sereno, usiądź sobie na kanapie. Draco, pozwól na moment.
Chłopiec wyszedł za ojcem z pokoju. Zeszli po schodach i udali się do obszernej jadalni. Na środku pomieszczenia stał duży okrągły stół. Jedną ścianę stanowiła przeogromna szyba z widokiem na ogród pełen czarnych i czerwonych róż. Na drugiej widniało wiele obrazów, zapewne byli na nich przodkowie rodziny. Pod trzecią i czwartą ścianą stały najróżniejszych rodzajów barki do robienia koktajli itp.
- Draco, to długa historia. Serena jest daleką krewną Voldemorta. Ja zostałem przez niego wybrany na jej nowego prawnego opiekuna po jego śmierci. Nic nie mów. Wiem, Czarny Pan żyje ale jest bardzo słaby i nie mógł by się opiekować Sereną. Zaraz wracam na przyjęcie. Ty w tym czasie spróbuj zaprzyjaźnić się z dziewczyną, a jutro pojedzie do Hogwartu. Będzie w Slitherynie tak jak ty. Przez jej pierwsze kroki w nowej szkole musisz się nią opiekować. Nie może nic jej się stać. Pamiętaj. Więc życzę powodzenia i żegnam. Wrócę z matką późnym wieczorem.
Draco, który podczas wypowiedzi ojca patrzył w podłogę chciał się go o coś zapytać. Niestety, gdy podniósł głowę ojca nie było. Westchnął i zrezygnowany podszedł do jednego z barków. Schylił się i wyciągnął z szafki półmisek z małymi rogalikami. Wyszedł z jadalni wolnym krokiem i wszedł po schodach nie myśląc o niczym. Stanął przed zamkniętymi drzwiami do swojego pokoju, wziął głęboki oddech i otworzył drzwi. Zdziwił się gdyż dziewczyny nie było na kanapie, tak jak to robiła gdy opuścił pokój. Rozejrzał się nerwowo i zdążył zobaczyć znikającą stopę za oknem. Wydawało się, że dziewczyna wchodziła na dach. W mgnieniu oka odstawił półmisek na biurko, chwycił miotłę i wyleciał przez okno. Wzniósł się na wysokość dachu i ujrzał Serenę. Była jakby odmieniona. Była lekko uśmiechnięta i patrzyła na chmury rozmarzonymi a zarazem wesołymi oczami. Draco podleciał do niej.
- Sereno, nie możesz tu siedzieć. A jeśli coś ci się stanie?
- Och... Daj spokój. Co mi się może stać. Spójrz, czy to nie jest piękne.- i wskazała palcem na chmury. Draco spojrzał się na nie niepewnie.- Draconie, widzę, że nic nie rozumiesz. Jesteś taki rozkojarzony i nieobecny. Rzecz w tym, że nie potrafię być wesoła wśród dorosłych. Dziecięcy świat jest taki beztroski. Chciałabym być zawsze dzieckiem...
Chłopiec słuchał jej i uświadamiał sobie z każdym jej słowem, że ona ma rację. Siedzieli długo w milczeniu. Serena podziwiała widoki chmur i zachodzącego słońca. Draco miał nareszcie czas i nastrój do przemyślenia wielu spraw. Było około 22:00 gdy oboje uświadomili sobie, że ktoś ich woła. Chłopiec chwycił miotłę w rękę i razem z nową znajomą podlecieli do okna. Gdy Serena schodziła na parapet do pokoju wtargnęła matka chłopca. Na jej twarzy widać było gniew.
- Kochana, twój pokój jest już gotowy. W przylegającej do niego łazience są czyste ręczniki a w szafie nowe ubrania. Książki do szkoły znajdziesz na biurku a kufer pod łóżkiem. Jutro musisz być wypoczęta i czysta. Jedziesz w końcu do nowej szkoły. Idź już. Dobranoc.- zwróciła się miłym tonem do dziewczyny.
- Dobranoc, pani Malfoy.- odpowiedziała grzecznie na nowo smutna dziewczyna.
- Co do ciebie, zawiodłam się na tobie- zwróciła się chłodno do syna.- A co gdyby spadła albo coś innego by się wydarzyło. Nie chcę nawet myśleć o tym co by zrobił Czarny Pan z naszą rodziną. Zachowałeś się nieodpowiedzialnie. Czeka cię więc kara: w tym roku nie podpiszę z ojcem zgody na wyprawy do Hogsmeade.
Matka wyszła bez pożegnania zostawiając syna. Draco zdał sobie sprawę, że nie do końca się spakował. Pochował do kufra resztę książek i poszedł do łazienki. Leżąc w wannie myślał o następnym dniu. Znów wróci do Hogwartu. Będzie miał na pieńku z Potterem, Weasleyem i Granger. Będzie taki sam jak jego ojciec a nie chce być taki. Spojrzał na zegarek. Było pięć minut po północy. Wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem w pasie i ujrzał zdjęcie. Schował je do kufra. Ubrał się w piżamę i wskoczył do łóżka. Zasnął natychmiast.
Rano obudził go głos matki z jadalni. Wstał i ubrał się. Gdy wychodził z pokoju natchnął się na Serenę.
- Witaj!- powiedziała z uśmiechem, gdyż w pobliżu nie było żadnego dorosłego- Jak się spało? Ja się wyspałam jak nigdy w życiu. Poza tym twoja matka jest bardzo miłą kobietą.
Dziewczyna mówiła jeszcze przez pewien czas ale Draco jej nie słuchał. Jego myśli krążyły po Hogwarcie. Oboje weszli do jadalni. Na twarzy dziewczyny znów pojawił się smutek. Stół był nakryty białym obrusem. Stały na nim półmiski z sałatkami, talerze z wędlinami i różnymi odmianami sera, przyprawy, trzy dzbanki z sokiem z dyni i dwa z herbatą oraz jeden z czarną kawą. Na brzegu stołu stały rozłożone równomiernie cztery porcelanowe talerze, obok nich po prawej stronie leżał nóż i widelec, po lewej duża łyżka i mała łyżeczka, u góry talerza zaś stały wysoka szklanka (zapewne na sok), średnia biała szklanka z uchem w kształcie węża (na herbatę) i mała porcelanowa filiżanka (na kawę). Draco i Serena usiedli przy stole dołączając tym samym do rodziców chłopca. Zaczęli jeść. Chłopiec jadł i jak zwykle był nieobecny, nagle poczuł, że od jakiegoś czasu jest obserwowany przez dziewczynę. Podniósł głowę i zdążył zobaczyć jak dziewczyna nerwowo przenosi wzrok na ogród. Draco nie zdążył zjeść gdy jego ojciec wstał i odparł, że muszą już iść bo spóźnią się na pociąg. Chłopiec zaprowadził dziewczynę do samochodu i chwilę potem mknęli ulicami Londynu na dworzec King's Cross. Po półgodzinie byli na miejscu. Stanęli na parkingu dla mugoli. Kierowca samochodu poszedł po wózki na bagaże. Następnie zapakował kufry na wózki i Draco żegnał się z rodzicami. Gdy oddalili się z Sereną w drodze na peron 9 i 3/4 Serena powiedziała:
- Och... Draco co ci jest?- stanęła przed nim, uśmiechnęła się i spojrzała mu głęboko w oczy. Chłopiec miał wrażenie, że może jej bezgranicznie ufać.
- Nie wiem czy mnie zrozumiesz ale ja nie chcę byś taki jak mój ojciec. Stało się tak za sprawą pewnej dziewczyny, która przyjaźni się z moim największym wrogiem. Zakochałem się w niej. - smutek znów zagościł na twarzy dziewczyny ale słuchała dalej- Sam nie wiem jak to się stało. Gdyby mój ojciec się o tym dowiedział nie wiem co by mi zrobił. Widzisz, ta dziewczyna jest z rodziny mugoli. To Hermiona Granger...

strzała nawigacji poprzedni kolejny


Powrót do strony "Fan Fiction"