Powrót do strony "Fan Fiction "

Rozdziały: | 1 | 2 | 3 | 4 |

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Był piękny sobotni poranek. Konkretnie to godzina 10.00. Właśnie wstałam bo coś zagłuszyło mój sen. Jakaś sowa z listem z Hogwartu. Fajnie cieszę się że tam idę. Niestety teraz chcę spać, ale nie jest to możliwe bo zadzwoniła Lily. Też dostała list. Jest jedyną czarownicą w swojej rodzinie, a ja no nie wiem. Mój ród jest "czystej krwi", ale nie przywiązuje do tego uwagi. Trzeba powiedzieć o liście moim prawnym opiekunom, czyli moim rodzicom. Ale nie...
- Roksana, wstawaj już! - zawołała moja mama. Chyba była w kuchni.
- Ja nie śpię! - krzyknęłam idąc w kierunku kuchni - czytałam list z Hogwartu.
- No kolejna czarownica - powiedziała z uśmiechem moja mama.
- Myślałaś, że jestem charłakiem? - zapytałam.
- Nie, myślałam że jesteś ubrana i skończyłaś jeść śniadanie - rzekła i nalała mi soku pomarańczowego.
Poranna rozmowa nie była zbyt ciekawa. Idę jutro na Pokątną z Lily, jej prawnymi opiekunami i z moimi prawnymi opiekunami. Dobrze, że jej siostrzyczka nie idzie. Petunia, cóż za miła osoba, szczególnie dla komputera. Kościsty koń! Siostra Lily i do niej nie podobna. Lily jest wysoką zielonooką, miłą i utalentowaną osobą. Jej włosy są kasztanowe lekko kręcone.
Chciałam kiedyś takie mieć ale pozostałam przy moich długich jasno brązowych i prostych włosach.
Dobrze, że się urodziłam tutaj jako Roksana Ross (czyt. Rołs), a nie np. Petunia Evans. Straszne! Może zacznę się cieszyć z czystości mojej krwi? No nie wiem.
Dlaczego ja tak siedzę i gapię się w niebo? Fajnie, że już jest noc. Nawet nie pamiętam co robiłam. Muszę się zacząć leczyć! 7 dni do szkoły! Położę się lepiej. Jak tak będę myśleć to się źle skończy! Może to przez to ignorowanie facetów? I znów zmuszona jestem powiedzieć sobie nie wiem.
- Roksano, obudź się wreszcie. Jak chcesz iść na Pokątną to otwórz swe oczęta i pomknij niczym biały jednorożec do... - moja prawna opiekunka filozofuje
- łóżka żebyś mogła się odprężyć - wyrecytowałam. - Wiem, że chcesz mnie obudzić, ale dlaczego tak drastycznie? Jestem za młoda żeby paść ofiarą filozofowania.
- Wstawaj i nie gadaj. Lily zawsze jest na czas gotowa, a... - Mama znów zaczęła wykład na temat zachowania.
- A ja nie jestem Lily, jestem twoją prawną podopieczną - to chyba moje ulubione zdanie jak dotychczas.
Moja kochana prawna opiekuna coś tam pod nosem mruczała wychodząc z pokoju. Strasznie jestem pyskata. Szkoda, że nie do wszystkich.
Przez to wczorajsze rozmyślanie nad moja skromną osobą, zauważyła że to z facetami to racja. Muszę zapisać ten dzień w kalendarzu. Zaczęłam myśleć. To przez szkołę.
- Maciek!!!! - wrzasnęłam jak opętana - Nie masz co robić!! Idź się drażnić z... ...innymi dzieciakami ale nie ze mną!!!!!!
- O co chodzi siura? - spytał jak niewinne dziecko.
- O to, że moja ukochana i jedyna w swoim rodzaju bluzka jest spalona!
- Pomyliłem się myślałem, że to moja- śmiał się, a ja byłam bliska płaczu - Pożałujesz- powiedziałam wściekła i wyprowadziłam za drzwi mojego pokoju. Co ja mam za rodzeństwo tylko psikusy im w głowach! Mają o 14 lat więcej niż ja. Muszę wyluzować.
Tylko mój kochany pies jest mi wierny. Uwielbiam go. Taki mały, puszysty piesek.
Ciekawa jestem czy moja mama zapisała mnie na korepetycje? Roksana animagiem. Musiałabym przemieniać się w coś dziwnego. O mam! Będę kotkiem. Zastanowię się nad kolorem mojej sierści. Albo nie, chcę być w pełni normalna.
strzała nawigacji poprzedni kolejny
Powrót do strony "Fan Fiction "