Powrót do strony "Fan Fiction "

Rozdział: | 1 | 2 | 3 |


"Szósty rok w Hogwarcie". Autorka: Paoline

Rozdział I

Harry usiadł przy jednym z długich stołów w Wielkiej Sali. Większość uczniów zajęła już swoje miejsca i teraz jego koledzy rozmawiali o wakacjach, żartowali, wymieniali uwagi dotyczące Voldemorta... On nie miał na to ochoty, więc na chwilę spojrzał w górę - magiczne sklepienie usiane było gwiazdami. Rozmarzył się... Pomyślał o Syriuszu: co by w tej chwili robił, gdyby żył... Może też oglądał wieczorne niebo? Z zadumy wyrwał go głos Hermiony:
- Spójrzcie na stół nauczycielski...
Chłopcy podążyli wzrokiem za jej ręką ale nie dostrzegli niczego dziwnego: Hagrid siedział na swoim miejscu, Dumbledore też. Nie było powodów do niepokoju.
- I...? - wzruszył ramionami Ron.
- Jedno miejsce jest puste - odparła zniecierpliwiona dziewczyna.
Rzeczywiście. Puste krzesło powinien zająć nauczyciel obrony przed czarną magią. Teraz i Harry zaczął się zastanawiać kto to będzie. Pomyślał z niepokojem o profesorze Snapie, który od dawna chciał objąć to stanowisko. Żaden Gryfon nie zniósłby dodatkowych lekcji z mistrzem eliksirów. A już zwłaszcza syn Jamesa Pottera.
Podczas rozmyślań Harry'ego odbyła się ceremonia przydziału i kiedy już wszystkie wystraszone pierwszoroczniaki usiadły przy - teraz już swoich - stołach, powstał dyrektor.
- Witam wszystkich uczniów - powiedział głośno Dumbledore uśmiechając się szeroko - zarówno starych jak i nowych! Mam wam do powiedzenia tylko jedno: wsuwajcie!
Zagrzmiały oklaski, a na półmiskach pojawiły się różnorodne potrawy - od pasztecików do wątróbek. Wszyscy nagle odczuli głód i z zapałem zabrali się za jedzenie.
- Czuję się jakbym od roku nie jadł - powiedział Ron biorąc parę udek kurczęcia.
- Jae myslocee kszo bedze nołym nałeczecielee? - zapytał już z pełnymi ustami.
- Słucham? - zapytał niepewnie Harry nalewając sok dyniowy.
- Jemu chyba chodzi o nowego nauczyciela - odpowiedziała za kolegę Hermiona - no wiesz, w końcu Umbridge została usunięta ze szkoły.
- I bardzo dobrze - Ron, przełknąwszy kurczaka, zmrużył złośliwie oczy - możliwe, że wsadzili ją do Szpitala Świętego Munga, bo była dziwnie roztrzęsiona po spotkaniu z centaurami.
- Poczekajmy do końca uczty... Nowy profesor musi w końcu przybyć do Hogwartu.
Kiedy ostatnie okruszki zniknęły ze złotego talerza Harry'ego, on sam poczuł senność. Porozglądał się po sali i dostrzegł dziewczynę w ciemnej pelerynie podchodzącą do stołu nauczycielskiego. Zaczęła coś szeptać dyrektorowi.
Trącił przyjaciela.
- Wiesz może kto to jest?
- Kto? - zapytał nieprzytomnie Ron zajadając ciasto.
- Ta dziewczyna obok Dumbledore'a
- Pewnie jakaś nowa uczennica.
- I by tak podeszła do samego dyrektora? - powątpiewał Harry. - Zresztą nie wygląda na młodszą od nas. A już na pewno nie jest pierwszoroczniakiem.
- Nie przejmuj się stary - odparł Ron sięgając po biszkopciki. - Każdy uczeń ma chyba prawo porozmawiać z Dumblem. Nie ma w tym nic niezwykłego.
Jednak Harry nie był do końca przekonany - zwłaszcza, że po chwili nowo przybyła usiadła na pustym miejscu obok profesor Sprout. Nie było widać jej twarzy gdyż miała na głowie aksamitny kaptur, poprzetykany srebrnymi nićmi.
Kiedy wszyscy skończyli jeść i talerze zalśniły czystością, ponownie dyrektor wstał aby przemówić. Rozmowy ucichły i teraz wszystkie oczy zwrócone były na mężczyznę.
- Mam nadzieję że nasyciliście się tymi wspaniałymi potrawami. Pragnąłbym przypomnieć... - tu Dumbledore zaczął jak co roku mówić o zakazach woźnego Filch'a oraz wstępu do lasu na skraju szkolnych błoni. Harry znowu począł senność lecz po chwili usłyszał odpowiedź na jego pytanie, więc się rozbudził - ...mam zaszczyt przedstawić nową nauczycielkę obrony przed czarną magią, pannę Selenę Grant, która teraz przemówi.
- Dziękuję gronie profesorów za przyjazne przyjęcie - dziewczyna wstała i ściągnęła kaptur z głowy.
Dopiero teraz wszyscy mogli zobaczyć jak ona wygląda. Miała kruczoczarne długie włosy, a siedzący bliżej widzieli coś dziwnego w jej twarzy. Niesamowite oczy. Takich oczu Harry nigdy nie widział, nawet u Dumbledore'a czy Moody'ego. Jaskrawo-błękitne tęczówki z ciemną obwódką nadawały jej twarzy tajemniczy wyraz. Pomyślał przelotnie, że jest bardzo ładna. A najdziwniejsze było to, że musiała mieć najwyżej siedemnaście lat.
Po chwili pauzy, w zupełnej ciszy, znowu rozległ się jej melodyjny głos:
- Mam nadzieję, że inni równie przyjaźnie mnie przyjmą. Pewnie zdziwił was fakt, że jestem waszą rówieśniczką - delikatnie się uśmiechnęła. Można było zauważyć że chłopcy spoglądają na nią ciekawie. - Ale jestem dobra w obronie przed czarną magią, a nikt inny nie chciał przyjąć tego stanowiska. Sama nigdy nie uczyłam się w Hogwarcie, gdyż miałam prywatnych nauczycieli. Dzięki wykonaniu pewnych testów rada stwierdziła, że mam zdolności pedagogiczne, więc teraz mogę siedzieć przy tym stole, wśród bardziej doświadczonych profesorów - tu schyliła lekko głowę przed gronem nauczycieli. Snape skrzywił się lekko a McGonagall uśmiechnęła nieznacznie. Reszta oddała ukłon. - Zwracajcie się do mnie jak chcecie - dziewczyna ponownie odwróciła się do uczniów - albo po imieniu albo, jak ktoś jest przyzwyczajony, per pani. Dziękuję za uwagę.
Kiedy Selena usiadła, zabrzmiały oklaski, Dumbledore ponownie powstał i dokończył swoją mowę. Mówił o SUMach jakie będą musieli zdawać piątoklasiści (Ginny cicho jęknęła, a Ron ucieszył, że mają to za sobą), o OWTmach, o quidditchu... Wkrótce rozległo się szuranie krzeseł i Gryfoni mogli udać się pod portret Grubej Damy.
- Ee... - bąknął Harry. - Jakie jest hasło?
- Omnibus - odpowiedziała Hermiona, prowadząc pierwszoroczniaków do pokoju wspólnego. Ron trzymał się gdzieś z boku, zamiast pomagać, choć on także był prefektem.
Harry szybko przeszedł przez zapełnioną Gryfonami komnatę i udał się do dormitorium. Nie chciał być pytany przez kolegów jak mu minęły wakacje... Nie chciał przypominać sobie lata na Privet Drive 4 spędzonego wyłącznie na rozmyślaniu o Syriuszu... Wszedł do sypialni, przywitał się z Seamusem, Deanem i Nevillem... To wszystko. Zadowolony, że nie musi odpowiadać na żadne pytania założył piżamę.
Kiedy Harry położył się do swojego łóżka z czterema kolumienkami ogarnął go błogi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nareszcie był w domu.

strzała nawigacji poprzedni kolejny


Powrót do strony "Fan Fiction"