Powrót do strony "Fan Fiction"

Rozdziały: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

ROZDZIAŁ I

POWRÓT DO NORY

Harry Potter, jak co roku, wakacje spędzał u Dursley'ów, siedział w swoim pokoju odrabiając lekcje z Historii Magii, bardzo interesowały go te dni, kiedy Voldemort był u szczytu władzy, przeczytał, że wymordowano 2854 czarodziejów i dwa razy więcej mugoli.
"Teraz to wszystko może się powtórzyć, nadejdą znowu czarne dni i to przeze mnie" - myślał Harry.
Skończywszy rozmyślania spojrzał na zegar, była druga w nocy a on nie był jeszcze zmęczony. Sięgnął po kartki urodzinowe, które dostał wczoraj, najbardziej niepokoił go list od ojca chrzestnego.
"Drogi Harry!
Pamiętaj, że Voldemort gdzieś się podziewa. Podobno widziano go daleko stąd, ale to może nie jest prawda. Ja nie mogę Ci powiedzieć, gdzie jestem, ale wszystko ze mną w porządku. Wykonuję pewne zadanie, które dostałem od Dumbledore'a. Za tydzień przyjadą po Ciebie Weaysley'owie, by cię zabrać do siebie. Nie martw się i życzę wszystkiego najlepszego.
Syriusz "
Odłożył przeczytane listy i położył się spać. Znowu mu się to śniło. J jak został przeniesiony z Cedrikiem w tamto miejsce, jak odradził się Voldemort i kiedy pojawiły się duchy jego rodziców.

Następnego dnia o świcie obudził go głos ciotki Petunii wołający go na śniadanie, ubrał się szybko i podszedł do lustra. Nie był już niskim i chudym chłopakiem l ecz wysokim, dobrze zbudowanym i przystojnym nastolatkiem.
- Petunio, spokojnie dobrze wyglądasz - mówił wuj Vernon do żony, gdy ta co chwilę przeglądała się w lustrze.
Harry'emu przypomniało się, że obydwoje wybierają się na lunch z rodziną Gustrewchów omawiać sprawy finansowe i takie tam. Przez pół dnia będzie sam z Dudley'em, nawet i dobrze pomyślał, będzie o dwóch mugoli mniej w domu.
Poszedł na górę by zjeść kawałek tortu urodzinowego, od Hermiony. Zdziwiło go, gdy dostał prezent od Cho Chang, dziewczyny, która mu się podobała. A w treści pisała tak:
"Kochany Harry!
Wiem, co przeżyłeś tamtej nocy, kiedy puchar trójmagiczny zabrał ciebie i Cedricka prosto do Sam-Wiesz-Kogo, to było straszne. Dziękuję że przewiozłeś go ze sobą... chociaż martwego. Powoli się z tym godzę, ale to dla mnie trudne, że go po prostu nie ma. Składam Ci życzenia i skromny podarunek.
Twoja Cho."
Dostał od niej srebrną broszkę z jej imieniem, które się świeciło różnymi kolorami, kiedy o niej pomyślał, lecz na razie ten prezent spoczywał na dnie jego kufra. Harry tak naprawdę nie wiedział, co do niej czuje, lecz to nie była przyjaźń jak w przypadku Hermiony czy Rona.
Ten tydzień minął szybko i Harry czekał, aż przybędą po niego Weasley'owie. Tak jak kiedyś trafił do Nory za pomocą proszku Fiuu. Gdy wyszedł z kominka, przywitała go matka Rona.
-Jak minęła Ci połowa wakacji u wujostwa? - spytała gdy Harry wyszedł z kominka.
- Jakoś się dało wytrzymać - odpowiedział.
Przywitawszy się z całą rodzinką, poszedł z przyjacielem do jego pokoju, gdzie czekała na nich Hermiona.
Mimo, że Harry był wysoki, sięgał Ronowi jedynie do czoła. Wchodząc do pokoju, zobaczył przyjaciółkę siedzącą w fotelu i zagłębioną w lekturze. Gdy chłopcy weszli, schowała ją za siebie. Ron do niej podszedł i wyrwał jej książkę.
-"Jak uwieść chłopaka? - czyli 100 rad dla zakochanych czarownic" - przeczytał i dodał - a to na kogo dla Kruma? - spytał ledwie wytrzymując ze śmiechu.
- Oddawaj! -krzyknęła Hermiona chwytając książkę.
- Cześć Hermiono - powiedział rozśmieszony sytuacją Harry.
- Ooo... witaj Harry.
Rozmawiali o różnych rzeczach, z czego Harry dowiedział się, że Hermiona została wybrana na
prefekta przez opiekunkę Gryffindoru, z czego Ron bardzo się śmiał.
- Ciekawe kto zostanie kapitanem drużyny Gryffindoru? -spytał Ron.
- Nie mam pojęcia - odpowiedzieli równocześnie przyjaciele kręcąc głowami.
Dalszą rozmowę przerwała im Ginny, wołając ich na kolację. Wszyscy najedli się do syta i poszli spać.
Rano Harry'ego obudziła pani Weasley z wiadomością, że wybierają się na ulicę Pokątną, za pomocą proszku Fiuu.
- Pamiętaj Harry! Powiedz dokładnie nazwę, bo jeszcze znowu się nam gdzieś zgubisz - upominał go Fred.
Najpierw poszli bliźniacy, a potem on i szybko znalazł się na ulicy Pokątnej, gdy już wszyscy dotarli. Rozdzielili się i poszli na zakupy.
- Ciekawe czemu pozwolili iść sami w trójkę? - spytała Hermiona chłopaków.
- Hermiono, przecież jesteśmy tutaj bezpieczni - powiedział Ron.
- Nie czytałeś "Historii Magii" ? Sam-Wiesz-Kto może wszędzie zaatakować, nawet w takim tłumie czarodziei.
Kłócili się między sobą, aż Harry ich nie uspokoił. Harry poszedł kupić sobie nowe szaty szkolne, gdyż te, które miał były dla niego za małe. Później wyposażyli się w książki i zapasy na eliksiry. Na końcu poszli na lody, które stawiał im Harry. Hermiona, która szybko zjadła deser, otworzyła książkę od eliksirów i zaczęła ją czytać.
- Nie przesadzaj Hermi, nawet nie zaczął się rok szkolny - powiedział do niej Ron.
- Panie mądry, czy nie wiesz, że mamy w tym roku SUM-y?
-Ja na pewno nie zdam z eliksirów, Snape będzie miał uciechę -mówił Harry - z resztą sobie jakoś poradzę. Ciekawe, kto tym razem będzie uczył obrony przed czarna magią?
-Dowiemy się już niedługo - odpowiedziała Hermiona.

Reszta wakacji minęła szybko, Harry trenował quidditch z Weaysley'ami dla utrzymania dobrej formy.
Natychmiast, gdy ktoś wypuszczał złoty znicz, on od razu go łapał.
- Świetnie Harry, puchar mamy w kieszeni - wołał do niego George.
Zanim ktokolwiek się spostrzegł, już wszyscy stali na peronie 9 i 3/4.
- Szybko - poganiał ich Pan Weasley, gdy do odjazdu pociągu zostało 5 minut.
Gdy wreszcie pociąg odjechał, Harry, Ron i Hermiona znaleźli wolny przedział dla siebie. Rozmawiali głównie o nowym nauczycielu od Obrony Przed Czarną Magią i o nowych zawodnikach do quidditcha.

(ten sam czas miejsce nieznane)
- Panie, zrobię wszystko dla ciebie - mówiła zakapturzona postać.
-Skoro tak, to idź do Azkabanu i przeprowadź na naszą stronę Dementorów, Lucjuszu - odrzekł.
chłodno Czarny Pan. I uwolnij wiernych mi Śmierciożerców, niedługo zapanują ciemne czasy.
strzała nawigacji poprzedni kolejny
Powrót do strony "Fan Fiction "