Powrót do strony "Fan Fiction "

Część: | 1 | 2 | 3 |


Fatalne skutki eliksiru miłosnego

- 1 -

Dzień rozpoczął się jak zwykle. Harry i Ron sami wyruszyli na lekcje eliksirów, bo Hermiona jako Prefekt Naczelny musiała zaprowadzić pierwszoklasistów do odpowiednich sal.
- Ciekawe jaki humor ma dzisiaj Snape?- zagadał Harry'ego Ron, choć dobrze wiedział, że będzie wściekły bez powodu. Harry jednak nie zdążył mu odpowiedzieć, bo już nadszedł Snape - nauczyciel eliksirów. Zdziwieniem wszystkich było to, że zamiast wyrazu grymasu na jego twarzy malował się uśmiech! Między uczniami przeszła fala szeptów i szmerów, kiedy zobaczyli uśmiechniętego Snape'a. On jednak nie zważał na to i wpuścił wszystkich do lochu, w którym znajdowała się sala eliksirów, z największym spokojem, którego mu zawsze brakowało. Gdy wszyscy zasiedli przy swoich kociołkach przemówił:
-Dzisiejszy dzień poświęcimy na przygotowanie bardzo trudnego wywaru. Specyfik ten ma nadzwyczajną moc, a jest nim "ELIKSIR MIŁOSNY". Jak wiecie zapewne z podręcznika napar ten sprawia iż dana osoba zakochuje się w drugiej bez opamiętania. Otwórzcie teraz książki na setnej stronie i rozpocznijcie pracę- zakończył zadowolonym tonem, po czym podszedł do tablicy i wypisał składniki eliksiru.
Klasę przeszedł podekscytowany szmer uczniów. Nawet Harry i Ron chętnie wzięli się do takiej pracy mimo to, że nienawidzili eliksirów. Podczas gdy wszyscy pracowali nad swoimi eliksirami, Snape wyciągnął ze swojego biurka coś, co przypominało zdjęcie. Wyglądało na to, że nikt tego nie zauważył, ale Harry kątem oka obserwował całą sytuację. Snape zamiast chodzić po klasie i karcić uczniów za złe postępowanie ze składnikami na eliksir był pogrążony we własnych myślach i wciąż wpatrywał się w tę "fotkę", aż nagle
Puk, puk. Rozległo się pukanie do drzwi. Była to nieszczęsna Hermiona, która przed lekcjami pomagała pierwszoklasistom, lecz w wyniku tego sama nie zdążyła na lekcje. Snape jednak nie zachowywał się normalnie. Uspokoił Hermionę, że tym razem jej podaruje spóźnienie, ale następnym razem pozbawi Gryffindor 10 punktów. Hermiona - co było po niej znacząco widać - dość zmieszana usiadła obok Harry'ego i Rona i rozpoczęła pracę.
Teraz Snape jakby wrócił do swoich dawnych obyczajów, bo schował zdjęcie i zaczął przechadzkę po klasie. Jednak mimo wszystko nie krytykował nikogo, nie prawił długich i nudnych kazań na temat pracy uczniów i o dziwo nie dokuczał nawet Harry'emu, którego wręcz uwielbiał dręczyć na swoich lekcjach. Godzina minęła w milczeniu, jeśli nie licząc podnieconych szeptów Lavender i Parvatti. Tuż przed końcem lekcji rozdał wszystkim fiolki, do których mieli nalać po trochu swoich eliksirów. Wszyscy uczniowie byli tym zaskoczeni, gdyż zazwyczaj działanie eliksirów sprawdzał na uczniach. W ciszy oddali fiolki, a chwilę potem usłyszeli dzwonek i wybiegli z klasy.
Dopiero teraz naprawdę zawrzało między uczniami. Szeptali, mówili i dyskutowali na temat "dziwnego" zachowania nauczyciela eliksirów. Harry opowiedział Ronowi i Hermionie o tym co widział, czyli o zdjęciu i o "nieprzytomnym" (jeśli tak to można nazwać) spojrzeniu.
-Moim zdaniem on coś ukrywa - powiedział zasępiony Ron
-Ależ Ron!- żachnęła się Hermiona- To oczywiste że on coś ukrywa! Ale tego właśnie nie wiemy!- zakończyła zdegustowanym tonem.
-Najlepiej będzie jak się tym zajmiemy po lekcjach - odparł szybko Harry, bo w powietrzu już było czuć burzę. - Mamy teraz obronę przed czarną magią, a wiecie przecież, że dzisiaj poznamy nowego nauczyciela, więc lepiej pospieszcie się- ponaglił przyjaciół Harry.

strzała nawigacji poprzedni kolejny


Powrót do strony "Fan Fiction"