Powrót do strony "Fan Fiction "

Część: 1 | 2 | 3 |


- 1 -

Narodziny Aniołka

Był mroźny, zimowy wieczór. Za oknem panowała istna zawierucha, lecz w pewnym małym, przytulnym domku unosiła się atmosfera rodzinnego szczęścia, ciepła i radości. W małym kominku zabawne iskierki ognia tańczyły w rytm szumu wiatru. Na owym kominku stał wazonik z kwiatkami, szkatułka z biżuterią oraz dwie ozdobne ramki ze zdjęciami. Na pierwszej fotografii śmiało się małżeństwo z dwuletnim chłopcem o czarnych, nieposkromionych włosach. Na drugiej znajdowało się wiele dorosłych już ludzi: Płomienno rudy, wysoki mężczyzna przytulający kobietę o puszystych, brązowych włosach, drugi mężczyzna- w okularach i czarnych włosach z piękną, ciemnowłosą kobietą o skośnych oczach i ich dzieckiem, dwójka pół-olbrzymów(najwyraźniej tworzących parę) oraz lekko uśmiechnięty staruszek o mleczno białej, długiej brodzie. Cała gromadka śmiała się lub rozmawiała między sobą, rudy pan całował w policzek swoją wybrankę, a ta rumieniła się niczym dziewczynka, a siwobrody pan machał swą starą już dłonią.
Na wygodnym, miękkim fotelu w tym tajemniczym pomieszczeniu siedział mężczyzna ze zdjęcia. Na nosie miał okrągłe okulary, zielone oczy, włosy- czarne i rozczochrane i małą bliznę na czole. Trzymał na kolanach swoją żonę- śliczną kobietę o długich, prostych i tak jak on czarnych włosach i lekko skośnych oczach. Kobieta kołysała w objęciach małe zawiniątko. Przytulała je mocno, całowała w maleńką główkę i tuliła do snu. Jednak dziecko uparcie otwierało swe zielone oczka. Matka odsłoniła jej czółko z czarnych, niesfornych włosków. Na czole dziewczynki ukazała się niewielka rysa. Gdyby przypatrzeć się jej bliżej, można dopatrzeć się w niej kształtu błyskawicy. Zupełnie tak jak u ojca...
- Cho, kochanie, nie damy jej na imię Arabella. To imię chyba zawsze będzie kojarzyć mi się z kotami.
- A więc jak dasz na imię taj słodkiej istotce?- Cho dała w pulchne rączki dziewczynki swój palec- Chyba nie Lilly, jak Twoja matka?
- Lilly to przyzwoite imię- stwierdził lakonicznie Harry.
- Harry Potterze, nasz syn ma na imię James, czy nie wystarczy tych rodzinnych imion?
- Dobrze już, nie kłóćmy się teraz. To taka piękna chwila.
- Masz rację. Tak cudownie jest siedzieć tu tego wieczora i słuchać śpiewu wiatru.
- I patrzeć na nasze dziecko. Damy jej wszystko. Miłość, opiekę, szczęśliwe dzieciństwo. Będziemy o nią dbać, rozpieszczać...- wymieniał Harry.
- Ale w umiarze!- dodała rozpromieniona Cho.
- Tak, kochanie, w umiarze. Będzie miała najcudowniejsze dzieciństwo pod słońcem. A gdy podrośnie, pójdzie do Hogwartu. Znajdzie się w Gryffindorze, razem z dziećmi Rona i Hermiony i tam nauczy się sztuki magicznej...
- A ja myślę, że pójdzie do Ravenclawu, jak mamusia. Kupimy jej dostojną sowę, żeby trzymała kontakt z rodzicami. Nie damy jej poczuć się niebezpiecznie. Nigdy. Och, Harry, jestem taka szczęśliwa! Kocham ją tak mocno! I Ciebie też.- powiedziała Cho po czym pocałowała swego męża.
Harry przytulił się do ukochanej. Nigdy nie pomyślałby, że tak potoczą się jego losy. Pamiętał jego młodzieńczą miłość do Cho, pierwszy pocałunek... ale nigdy nie pomyślałby, że ta piękna kobieta zostanie jego żoną. Teraz żyli razem w Londynie, blisko ulicy Pokątnej. Mieli dwójkę dzieci- dwu i pół letniego Jamesa oraz dwudniową... no właśnie, kwestia imienia pozostała jeszcze do uzgodnienia. W każdym razie Harry- znany w świecie czarodziejów auror był dumny ze swojej rodziny i kochał ją nad życie. Jednak coś przysłaniało jego szczęście. Coś mrocznego, tajemniczego. Choć Lord Voldemort oficjalnie został pokonany przez Harry'ego już dość długi czas temu, nadal prześladował go w myślach, wizjach i w bólu blizny. Harry bał się. Nigdy, przenigdy nie dałby skrzywdzić swych dzieci ani żony. Martwił się jednak- w końcu jego rodzice zginęli z rąk tego czarnoksiężnika, a co będzie z nim? Od lat toczył walkę z Voldemortem. Do tej pory wygrywał, ale...
- Kochany, już wiem!
Harry otrząsnął się z zadumy. Spojrzał na żonę i zapytał krótko:
- Tak?
- Dajmy jej na imię Angelina. Ona przecież jest takim naszym aniołkiem. Angela, co ty na to?- w ciemnych oczach Cho budziło się ożywienie.
Harry uśmiechnął się. Spojrzał na córeczkę. Zamknęła już małe oczęta i smacznie spała.
- Tak, wygląda jak aniołek. Niech będzie Angelina. Angela Potter.
Potterowie wstali z fotela i poszli ułożyć małą Angelę do kołyski. Po czym udali się do sypialni na spoczynek. Powoli także postacie ze zdjęcia- Harry, Cho, James, Ron, Hermiona, Hagrid i Olimpia oraz Albus Dumbledore odpłynęli w błogim śnie. Tak zakończył się drugi dzień życia Angeliny Potter.

strzała nawigacji poprzedni kolejny


Powrót do strony "Fan Fiction"