Powrót do strony "Artykuły"

Niezwykłe stwory, magiczne przemiany

Artykuł z portalu Gazeta.pl.

Podobnie jak wszystkie części słynnego cyklu powieści J.K. Rowling, w filmie Harry Potter i więzień Azkabanu spotkamy niezwykłe istoty i magiczne miejsca. W filmie pojawiają się po raz pierwszy magiczny hippogryf Hardodziób, zabójczy wilkołak, alter ego profesora Lupina, oraz mrożący krew w żyłach dementorzy, strzegący więzienia w Azkabanie, żerujący na lękach osadzonych tam skazańców.

Dodatkowo w filmie znajdujemy zaczarowany autobus Błędny Rycerz, nieziemskie wcielenie wrednej ciotki Harry'ego Marge oraz zwierzęta: Krzywołap, kot Hermiony, oraz Parszywek, szczur Rona.

Ożywienie Hardodzioba wymagało ogromnej wyobraźni, miesięcy poszukiwań i przygotowań. Rozpoczęto od zaprojektowania szkieletu skrzydlatego stwora. - Nie sądziłem, że stworzenie Hardodzioba nastręczy aż takich trudności - przyznaje Cuarón. - Kiedy już uporaliśmy się z fizjologią stwora i sposobem poruszania poszczególnych kości, musieliśmy jeszcze uchwycić jego osobowość, będącą mieszanką królewskiej elegancji - widocznej szczególnie podczas lotu - oraz pokraczności i obmierzłości, które prezentował na lądzie.

Nick Dudman, odpowiedzialny za efekty dotyczące stwora, spędził prawie rok na przygotowaniu kilku "realnych" hipogryfów dla celów produkcji, natomiast kierownicy ekipy zajmującej się efektami wizualnymi, Roger Guyett i Tim Burke, zajmowali się stworzeniem animowanej komputerowo wersji stwora, dzięki której widzowie zobaczą na ekranie istotę w ruchu, chodzącą i latającą.

- Kilku efektów zastosowanych przez Framestore CFC podczas prac nad Hardodziobem opracowano specjalnie dla nas - twierdzi Guyett - Dotyczy to szczególnie złożonych ruchów piór, które musiały zachowywać się tak, jakby były częścią prawdziwego ptaka.

Innym wyzwaniem było dla filmowców przekształcenie łagodnego profesora Lupina w wilkołaka w jakiś unikalny i pomysłowy sposób. - W historii kina było już tyle wilkołaków, że obawialiśmy się powielenia istniejącego już wzoru - mówi Cuarón. - Zamiast tradycyjnego, kudłatego wilkołaka, stworzyliśmy więc takiego pozbawionego włosów.

Podobnie jak w przypadku Hardodzioba, przemiana Lupina jest wynikiem połączenia tradycyjnych efektów specjalnych z udziałem aktora, Davida Thewlisa, w początkowym etapie transformacji, oraz efektów animacji komputerowej, pokazujących wilkołaka w ruchu. Chcąc zapewnić możliwe płynne połączenie efektów tradycyjnych z komputerowymi, oba zespoły musiały uzgodnić jak, i z jaką prędkością wilkołak będzie się poruszał. - Zastanawialiśmy się, co będzie się działo, kiedy wilkołak będzie się poruszał na czterech łapach, zamiast na dwóch - wspomina Guyett. - Musieliśmy wziąć pod uwagę każdy szczegół jego budowy, każdy napięty mięsień.

Barwnie opisane przez autorkę powieści, prawdopodobnie najbardziej przerażające postacie filmu, to napawający Harry'ego Pottera paraliżującym lekiem dementorzy, którzy opanowali Hogwart, rzekomo w celu ochrony uczniów przed zbiegłym więźniem Syriuszem Blackiem. Stanowili oni nie lada wyzwanie dla twórców filmu.

- Alfonso chciał, aby dementorzy stanowili grupę zdecydowanie wyróżniającą się na tle innych mitycznych stworzeń - mówi Heyman. - Proces ich tworzenia rozpoczął od eksperymentów z ruchem w zwolnionym tempie. Później odtwarzał nagrany materiał od tyłu tak, aby dementorzy pojawiali się w pomieszczeniu zanim zdążyły tam wejść inne postacie".

Aby osiągnąć efekt odrealnienia, którego poszukiwał Cuarón, filmowcy zaprosili do współpracy amerykańskiego lalkarza, Basila Twista. Przeprowadził on serię eksperymentów z marionetkami zanurzonymi w wodzie. - Basil przyjechał do Lodynu, gdzie testowaliśmy różne postacie dementorów w ogromnym zbiorniku z wodą, aby zorientować się, jak się będą poruszały - wyjaśnia Cuarón. - Nakręciliśmy te ujęcia w zwolnionym tempie, co dało znakomity efekt, lecz w końcu nie użyliśmy tej metody podczas produkcji filmu.

- Właśnie te pierwsze próby nadały kierunek procesowi tworzenia dementorów - dodaje Burke. - Alfonso chciał nadać im niematerialny, metafizyczny wyraz, a eksperymenty w wodzie pozwoliły nam to osiągnąć.

Intensywna współpraca reżysera z Burkem, Guyettem, ekipą zajmującą się efektami wizualnymi w firmie ILM i projektantką kostiumów Jany Temime, która eksperymentowała z różnymi rodzajami tkanin, aby znaleźć najlepiej oddające wygląd i ruch dementorów sprawiła, że Cuarón jest dumny z ostatecznego wyglądu postaci, wymyślonych przez Rowling. - Myślę, że udało nam się stworzyć rzeczywiście przerażające istoty - mówi reżyser. - Ma się uczucie, że Dementorzy są tak spróchniali, że gdyby spróbowali otworzyć drzwi z pewnością odpadłyby im palce, lecz jednocześnie z łatwością są w stanie pozbawić człowieka duszy.

Poza współpracą z ILM i Framestore CFC Guyett i Burke nadzorowali też tworzenie dodatkowych materiałów zawierających efekty specjalne, które powstały w firmach The Moving Picture Company, Cinesite i Double Negative.

- Jednym z najbardziej ekscytujących aspektów pracy nad filmami o Harrym Potterze jest możliwość obserwowania rozwoju, doskonalenia efektów wizualnych, co następuje w wyniku poprzednich doświadczeń i wiedzy zdobywanej przy realizacji każdego kolejnego filmu - mówi producent Chris Columbus.

Kolejnym barwnym motywem w filmie jest magiczno-mechaniczny, trzypoziomowy autobus, Błędny Rycerz, zaprojektowany przez nadzorujących powstawanie efektów specjalnych Johna Richardsona i Steve'a Hamiltona. Widowiskowy, fioletowy pojazd pędzi przez ulice Londynu, dostosowując swój kształt do warunków panujących na mugolskich ulicach.

- Zaprojektowanie ruchomego pojazdu o trzech poziomach było dużym wyzwaniem - mówi Richardson. - Użyliśmy wycofanego z użytku londyńskiego piętrowego autobusu, na którego przerobionym podwoziu oparliśmy konstrukcję zmienionego nadwozia. Następnie ekipa kaskaderów nakręciła sekwencje jazdy.

Sceny z udziałem Błędnego Rycerza były kręcone w ciągu kilku tygodni w różnych miejscach w Londynie i okolicach, z wykorzystaniem skomplikowanych układów choreograficznych, w celu stworzenia wrażenia, że pojazd pędzi przez ruch uliczny z prędkością 150 km/h. - Nie było to takie straszne, jak wygląda - zapewnia szef kaskaderów Greg Powell. - Jechaliśmy autobusem z prędkością około 50 km/h, podczas gdy otaczające nas samochody - zaledwie 10 km/h. Przez całe tygodnie planowaliśmy sceny z kierowcami-kaskaderami; nawet ludzie przechodzący chodnikiem to kaskaderzy, poruszający się specjalnie wolno, aby ruch autobusu wydawał się szybszy.

Podobnie jak w przypadku Błędnego Rycerza, magiczne "rozszerzenie" nieznośnie apodyktycznej ciotki Harry'ego, Marge, zrealizowano głównie przy użyciu tradycyjnych metod. Użyto 38 tweedowych kostiumów o rosnących rozmiarach, które w czasie skrupulatnego filmowania poszczególnych sekwencji nosiła aktorka Mówi Pam Ferris - zakładałem pompowane protezy ciała, w największej z nich miałam prawie półtora metra szerokości. Aktorka, która nosiła ważący 25 kilogramów kostium, nie mogła wtedy chodzić ani jeść.

Główne postaci zwierzęce w filmie, szczur Rona, Parszywek, i kot Hermiony, Krzywołap, odgrywają w intrydze ważną rolę. - Nie znoszę pająków, ale uważam, że szczury są całkiem fajne, więc nie miałem nic przeciwko kręceniu mojej sceny z udziałem Parszywka - opowiada Rupert Grint. - Pracownicy z działu zajmującego się naszymi zwierzakami trochę go ogolili, żeby wyglądał bardziej hmmm,.. parszywie, ale w rzeczywistości jest on miłym i zdrowym szczurem, miał po prostu na sobie charakteryzację.

Widoczna na ekranie wrogość między szczurem a kotem jest wyreżyserowana, jak zapewnia ich trener Gary Gero, który pracował przy realizacji wszystkich części filmu. - Zanim poznaliśmy zwierzęta ze sobą, trenerka Julie Tottman pracowała z kotem, a David Sousa trenował szczura, co pozwoliło je nam później kontrolować - wyjaśnia Gero. - Nie byliśmy jednak pewni, jak na siebie zareagują, więc utworzyliśmy równoległe wybiegi oddzielone siatką tak, żeby zwierzęta nie wchodziły sobie w drogę. Kiedy zaczęliśmy zdjęcia okazało się, że żadne z nich nie zachowywało się agresywnie. Nie zwracały na siebie uwagi i w rzeczywistości nigdy ze sobą nie walczyły.

Bolga © 2004. All rights reserved.