Powrót do strony "Informacje od JK Rowling".
linia

Informacje ze strony powitalnej, przetłumaczone przez Naryę.

10 MAJA

Uważajcie na życzenia, które wypowiadacie, bo mogą się spełnić. Odkąd pożaliłam się Wam na trudności ze znalezieniem czegoś do pisania, gdy zabrakło mi papieru podczas pracy poza domem, zostałam nim wprost zasypana. Niektórzy z Was przysłali mi pojedyncze kartki, inni całe bloki, jedna przedsiębiorcza firma handlująca papierem przesłała mi duży zapas zeszytów z wytłoczonym na nich krzykliwym napisem JK ROWLING, których raczej nie będę używała w miejscach publicznych, ale które i tak są urocze. Inni przyjęli inną taktykę i poinformowali mnie, gdzie dokładnie mogę kupić papier w Edynburgu. Niektórzy nawet dołączyli mapy. W każdym razie, mam teraz dość papieru, by napisać kilka siódmych części, więc koniec wykrętów.

W tym tygodniu miałam kłopot ze skrzatami domowymi, chociaż już chyba się z nimi uporałam. Jestem za większymi prawami dla skrzatów, ale pisarz jest dyktatorem i im wcześniej się z tym pogodzą, tym lepiej.

linia

5 KWIETNIA

Tylko jedna rzecz denerwuje mnie w Edynburgu – no, może dwie, ale o pogodzie nie chce mi się nawet mówić. Dlaczego tak trudno jest dostać papier w centrum miasta? Co ma zrobić pisarz, który lubi pisać ręcznie, gdy wpadnie w rytm pisania i nagle z przerażeniem odkrywa, że zapisał już każdy wolny skrawek papieru ze swojej teczki? Dziś rano, czterdzieści pięć minut zajęło mi znalezienie miejsca, gdzie sprzedano mi zwykły papier w linie. A przecież to miasto uniwersyteckie! Czego używają studenci? Tylko nie mówcie mi, że laptopów, bo wtedy czuję się jak jakiś osiemnastowieczny relikt.

Praca nad książką, pomimo braku papieru, nadal idzie dobrze, co Was na pewno ucieszy. W zeszłym tygodniu miałam krótką przerwę, by móc pojechać do Londynu na rozdanie British Book Awards, co było bardzo przyjemnym i dość poruszającym wydarzeniem, bo Książę Półkrwi wygrał tytuł Książki Roku. Skorzystałam także z okazji, by pojechać do Leavesden (to studio, gdzie kręcą filmy o Potterze), czego nie robiłam całe wieki, bo albo byłam w ciąży albo miałam malutkie dzieci, co też wydaje się, że trwało wieki. Byłam podniecona możliwością zobaczenia niektórych nowych planów filmowych, ale przede wszystkim możliwością spotkania się ponownie z aktorami – trochę wytrącił mnie z równowagi fakt, że prawie wszyscy z nich są już wyżsi ode mnie (mówię, oczywiście, o nastolatkach; Michael Gambon zawsze był ode mnie wyższy, a ponadto bardzo uroczo wyglądał w swoich nowych szatach). Poza przyjemnością spotkania się z Tomem Feltonem, Devonem Murrayem, Alfredem Enochem, Sitarą Shah (i pomachaniem przez drzwi do Bonnie Wright, która akurat miała prywatne lekcje), świetnie rozmawiało mi się z Danem i Matthew na temat książek, z Rupertem o tym, jakim cudem jego siostrom nigdy nie udaje się go zdenerwować, z Oliverem i Jamesem o tym, jak trudno jest im zdenerwować siebie nawzajem oraz z Emmą na temat życia miłosnego Hermiony. Także spotkałam, i odbyłam długą rozmowę, z Evanną Lynch (Luną), o której mogę powiedzieć tylko jedno: idealna.

linia

28 LUTEGO

Zawsze tak jest. Robię plan, który wygląda idealnie, potem zabieram się za pisanie książki i nagle zdaję sobie sprawę z tego, że Harry nie mógłby zrobić tych wszystkich rzeczy w jednym rozdziale. Więc to, co miało być tylko dwoma rozdziałami, nagle przekształca się w cztery. Nadal nie wydaje mi się, by siódemka okazała się dłuższa od „Feniksa”, ale jeśli tak dalej pójdzie… nie, tak się nie stanie. Spoglądam na plan – tak, nie dojdzie do tego. Na pewno. Proszę.

Teraz nic więcej nie mogę Wam powiedzieć. Znaczy się, jest MNÓSTWO rzeczy, które mogłabym Wam teraz powiedzieć, ale nie mogę. Przykro mi.

linia

25 STYCZNIA

Czasami pisanie idzie tak gładko, że czujesz jakbyś po prostu zapisywał słowa dyktowane ci przez muzę. W moim przypadku takie natchnienie przychodzi często po okresie, gdy nie byłam w stanie w ogóle nic napisać, tak jak w przypadku przerwy Bożonarodzeniowej (na którą w tym roku przypadły przeziębienia moich dzieci, o czym wspominałam w poprzednim wpisie do pamiętnika). To tak jakby wszystkie pomysły, które powinny powoli przelewać się na papier w ciągu ostatnich paru tygodni, nagle eksplodowały z mojego pióra, akurat gdy mam kilka godzin przeznaczonych na pracę. Zazwyczaj jestem najbardziej produktywna, kiedy mam, lub niedawno miałam, bardzo mało czasu.

Oczywiście, taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie, nigdy nie trwa. Na pewno utknę gdzieś pośród gmatwaniny wątków, albo też znajdę się w chwilowym zastoju, gdy dotrę do jakiejś wielkiej dziury w całej tej historii. Ale nim ta chwila nadejdzie zamierzam cieszyć się tym dryfowaniem po morzu inspiracji.

linia

05 STYCZNIA

Noworoczne postanowienia dotyczące pisania:

  1. Odgnoić mój gabinet.
    W moim gabinecie panuje największy bałagan w całym domu i zapewne na całej ulicy. Nie powiem, że w całym Edynburgu, bo musi tu być jakaś rudera, która jest w gorszym stanie. Szczerze mówiąc, to drżę na myśl, co znajdę, gdy dotrę na dno tych spiętrzonych stosów śmieci. Jednak z uwagi na to, że ostatnio muszę znajdować coraz to nowsze sposoby na pokonywanie przeszkód w drodze do biurka, myślę, że nadszedł najwyższy czas na moje coroczne porządki.

  2. Nigdy więcej nie gubić notatników.
    Po kilku dość nerwowych tygodniach w końcu udało mi się odnaleźć zaginiony notatnik. Jak zawsze w przypadku zagubienia takich rzeczy akurat wtedy „przypomniałam sobie”, że akurat ten notes zawierał notatki tak ważne i pomysły tak wspaniałe, że nigdy nie będę w stanie ich sama ponownie odtworzyć, a jeśli nigdy by się nie odnalazły, to następna książka stanie się przez to uboższa. Jednak teraz, gdy wspomniany notatnik leży obok na biurku, wiem, że zawiera jedynie kilka użytecznych informacji pośród morza śmieci. Mimo to, stres jaki przeżyłam sądząc, że wartość tego notesu dorównuje co najmniej Świętemu Graalowi, uświadomił mi, że muszę lepiej troszczyć się o materiały potrzebne do pracy.

  3. Bezwzględnie bronić dni przeznaczonych na pisanie
    ,tzn., nie uginać się pod ciężarem ciągłych próśb dotyczących „ważnych” i „dawno odkładanych” spotkań akurat w te dni. Zabawne, że chociaż pisanie to mój właściwy zawód już od kilku lat, to nadal muszę walczyć o czas wolny, w którym mogłabym go wykonywać. Niektórym ciężko jest zrozumieć, że nadal potrzebuję chwili spokoju, by móc usiąść i pisać. Najwidoczniej wydaje im się, że książki pojawiają się same, jak grzyby po deszczu, bez mojej ingerencji. W związku z tym musze chronić czasu przeznaczonego na pisanie, tak jak Rogogon Węgierski ochrania swoje pierwsze jajo.

  4. Słuchać rad krytyków dotyczących bycia lepszym pisarzem.
    Zawsze staram się brać pod uwagę konstruktywną krytykę. Kiedy mi się to nie udaje, to wtedy próbuję zaakceptować własne wady i nazywam je „stylem”.

  5. Postarać się, by dzieci były cały czas zdrowe.
    Za nami najbardziej chorowita zima w historii tej rodziny, a ja modlę się, by żadne z dzieci nie dostało kataru przynajmniej przez tydzień, bym mogła sobie pozwolić na poważne pisanie po przynajmniej kilku godzinach snu.

linia

25 GRUDNIA

Ta stara strona powitalna zaczęła mnie już irytować, więc postanowiłam sprezentować Wam coś nowego na święta. Kilka razy próbowałam pisać pamiętnik i nigdy nie udało mi się przekroczyć w nim daty 15 stycznia, ale od pewnego czasu odczuwam potrzebę posiadania specjalnego miejsca, gdzie mogłabym zostawiać codzienne aktualizacje, które nie kwalifikują się do działu „Wiadomości” (‘News’). I oczywiście, jeśli okres ciszy z mojej strony zacznie się przeciągać, nie posądzajcie mnie od razu o porzucenie pamiętnika, pamiętajcie raczej, że ciężko pracuję także nad czymś, na co czekacie o wiele bardziej…

Rok 2006 będzie rokiem, kiedy napiszę ostatnią część serii o Harrym Potterze. Myślę o tym zadaniu z podekscytowaniem, ale i ze strachem. Z jednej strony nie mogę się doczekać momentu, kiedy zacznę ją pisać, by opowiedzieć końcową część historii oraz by, w końcu, odpowiedzieć na wszelkie pytania (czy uda mi się kiedykolwiek odpowiedzieć na wszystkie pytania? Powiedzmy, że odpowiem na ich większość). Ale z drugiej strony wtedy wszystko się skończy, a ja nie potrafię wyobrazić sobie życia bez Harry’ego.

Jednak (odchrząkuje w zdecydowanie brytyjski, poważny sposób) to nie czas na bycie sentymentalnym.

Przez ostatnie kilka tygodni udoskonalałam już wcześniej udoskonalony plan części siódmej, bym mogła naprawdę zabrać się za pracę w styczniu. Czytanie tego planu, to jak studiowanie mapy nieznanego kraju, w którym niedługo sama się znajdę. Czasami, nawet na tym etapie pracy, już widać, w którym miejscu mogą pojawić się kłopoty. Prawie każda z wydanych już części miała swój własny Rozdział Rozpaczy. Mam nadzieję, że w nowym tomie nic nie sprawi mi większej trudności niż Rozdział, Który Prawie Sprawił, Że Się Poddałam, czyli rozdział dziewiąty „Czary Ognia” (dość powiedzieć, że nazywa się „Mroczny Znak”.)

linia

WITAJCIE!

Do niedawna strona JKRowling.com była tylko listą linków do moich wydawców – nuda, chyba się ze mną zgodzicie. I dlatego postanowiłam ją trochę ożywić.

Ostatnimi czasy otrzymuję tyle tysięcy listów, że nie jestem w stanie ich wszystkich przeczytać, a tym bardziej na nie odpowiedzieć. Porządna strona internetowa wydaje się być świetnym sposobem bezpośredniego kontaktowania się z fanami Harry’ego Pottera. Wszystko, co tu znajdziecie, zostało napisane przeze MNIE, J. K. Rowling. To tu mogę powiedzieć Wam prawdę na temat różnych plotek lub nowinek na mój temat. To tu mogę podzielić się z Wami dodatkowymi informacjami, których nie umieściłam w książkach. To tu mogę zamieszczać wskazówki i aluzje dotyczące przyszłych losów Harry’ego. I wreszcie, to tu mogę ogłosić ukończenie części siódmej... nie, to nie nastąpi zbyt szybko.

Od czasu do czasu ukaże się przed Wami Mroczny Znak. Jest to OSTRZEŻENIE SPOILEROWE. Odnosi się ono tylko do informacji ukrytych w części piątej, „Zakonie Feniksa” – jeśli jeszcze nie przeczytaliście pozostałych czterech tomów, wchodzicie na własne ryzyko!

W każdym razie, naprawdę mam nadzieję, że spodoba się Wam wałęsanie po moim biurku (posprzątałam je specjalnie na Wasze odwiedziny). Proszę, postarajcie się niczego nie przewrócić i uważajcie na Irytka.

Gorąco pozdrawiam,

JK Rowling

(dla Was Jo)

linia

Bolga © 2005. All rights reserved.