Powrót do strony "Artykuły"

Przedstawiam Wam artykuł pt: "Bardzo stara magia. Książki Rowling: niebezpieczne czy wartościowe?", który ukazał się 25 lipca 2005 roku na portalu Onet.pl.

Trudno się dziwić, że przypomniana przy okazji promocji nowego tomu przygód Harry’ego Pottera krytyczna wypowiedź sprzed dwóch lat ówczesnego prefekta najważniejszej watykańskiej dykasterii, a dziś papieża, wywołała poruszenie. Czy Kościół i Papież potępiają masowo czytane książki dla młodzieży?

W prywatnym liście do Gabriele Kuby, autorki opracowania krytykującego popularną serię, kard. Ratzinger na początku 2003 r. pisał: “Dobrze się stało, że wyjaśnia Pani sprawę książek o Harrym Potterze, ponieważ są one subtelnymi pokusami, które niezauważenie i dlatego głęboko oddziałują i zniekształcają chrześcijaństwo w duszy, nim osiągnie ono właściwą dojrzałość”. Ponadto prefekt Kongregacji Nauki Wiary zaproponował, by niemiecka socjolożka wysłała opracowanie o. Peterowi Fleetwoodowi, konsultorowi Papieskiej Rady ds. Kultury. I właśnie on wypowiedział się 14 lipca br. w Radiu Watykańskim, dystansując się od poglądów Kuby i usprawiedliwiając Papieża. Zasugerował mianowicie, że list, który otrzymała Kuby, jest stereotypową odpowiedzią, napisaną przez jednego z asystentów Ratzingera i tym samym nie należy przywiązywać do niego wielkiej wagi. Przyznał, że na zlecenie kard. Ratzingera przeczytał książki o Potterze. Jego opinia była pozytywna. “Magiczne elementy w powieściach są jedynie środkiem literackim, którego celem jest zainteresowanie dzieci. Nie ma w nich przedstawienia teorii magii” – powiedział watykański konsultor. Dodał, że ma poczucie, iż to “wielki sukces pani Rowling niektórych ludzi doprowadza do szewskiej pasji”, zaś zaniepokojonych rodziców zachęcił do lektury.

Ryzyko

Pięć dni później Kuby opublikowała list otwarty, wykazując duchownemu niekonsekwencję (w 2003 r. zaprzeczał, że Watykan “dał zielone światło dla Pottera”) oraz ujawniając kolejną prywatną wypowiedź obecnego papieża: na kartce z życzeniami na Boże Narodzenie 2003 kard. Ratzinger odręcznie dopisał: “Serdecznie dziękuję za Pani odważny wkład przeciwko okultyzmowi i magii”. Sprawa stosunku Benedykta XVI do Pottera, zamiast się wyjaśniać, staje się więc coraz bardziej zagmatwana.

Problem nie jest błahy. Każdą niewystarczająco uzasadnioną krytyczną opinią Kościół zraża miliony dorastających i dorosłych fanów Pottera. Daje powód do podejrzeń, że nie jest w stanie dostrzec i właściwie ocenić tego, co dla wielu jest oczywiste: powieści bronią autentycznych ludzkich wartości. Reakcja o. Fleedwooda potwierdza, że część osób w Watykanie zdaje sobie z tego sprawę.

W niektórych Kościołach lokalnych hierarchia już się na ten temat wypowiedziała. W Niemczech pomocniczy biskup Rottenburga Thomas Maria Renz, przewodniczący jury przyznającego “Katolicką Nagrodę za Książkę dla Dzieci i Młodzieży”, uznał w 2002 r., że jakiekolwiek “zagrożenie okultystyczne” jest w przypadku Pottera wykluczone: dobro i zło są tu wyraźnie rozróżnione i pierwsze zawsze zwycięża drugie. Zaznaczył także z zadowoleniem, że cykl zachęca dzieci do czytania. Episkopat USA ograniczył się zaś do ostrzeżenia, że filmów o Potterze nie powinni oglądać małoletni ze względu na drastyczne sceny. W Polsce pytani przez “Tygodnik” hierarchowie odmawiali wypowiedzi, dopóki nie zapoznają się z książkami Rowling.

Za i przeciw

Roztropne milczenie hierarchii nie znaczy, że w polskim Kościele “Potter” nie wzbudza emocji. Na katolickich stronach internetowych odszukać można ślady gorących polemik, w których uczestniczyli także księża i zakonnice. Część szczegółowych zarzutów jest nieporozumieniem. “Potter” nie uczy pogardy wobec mugoli (ludzi niemagicznych), osób dorosłych czy nauczycieli, przeciwnie – znajdziemy w nim potępienie takich zachowań. Uczy natomiast, że ważne jest nie to, jaki jest człowiek i jakie ma talenty, ale jak je wykorzystuje i czemu służy. Książki ukazują “wartość przyjaźni, wierności dobru nawet za cenę cierpienia (Harry i prof. Dumbledore), odwagi, nawet poświęcenia, narażania życia dla ochrony innych, pomocy niesłusznie oskarżanym, prześladowanym czy słabszym (np. chłopiec Longbottom), również uczciwej rywalizacji (pomoc nawet rywalowi w potrzebie); to, że nikogo nie wolno przedwcześnie osądzać czy »skreślać« (Longbottom, Lupin, Snape), że każdy ma prawo do »drugiej szansy«, że dobrze jest wybaczać (obrona Glizdogona przez Harry’ego); potępione jest wykorzystywanie stanowiska, siły, protekcji dla egoistycznych, złych celów (ojciec i syn Malfoy’owie); manipulacja, kłamstwo prasowe, niszczenie ludzi dla medialnej sensacji (Rita Skeeter)” – pisze jedna z internautek.

Ale są też zarzuty poważniejsze: “Potter” oswaja dzieci ze światem magii i okultyzmu. “Widzimy fascynację (zamiast potępienia lub przynajmniej ostrożności) spirytyzmem, astrologią, chiromancją, krystalomancją, podróżami w czasie i zjawiskami okultystycznymi oraz parapsychologicznymi. (...) Obfitość terminów – znaków odsyłających do coraz to nowych dziedzin okultyzmu czy parapsychologii, musi spowodować pytania dziecka i stopniowe zainteresowanie tymi tematami” – pisze o. Aleksander Posacki, filozof zajmujący się demonologią.

To niebezpieczeństwo – pomijając już, że magia obecna jest w baśniach od zawsze – “rozbraja” jednak fakt, że wykreowana przez Rowling magiczna rzeczywistość pokazana jest z humorem i nie bez dydaktycznego komentarza. Krążący po Hogwarcie duch Prawie Bezgłowy Nick (któremu kat za życia nie do końca uciął głowę) bezskutecznie stara się o przyjęcie do elitarnego klubu zupełnie bezgłowych duchów. Rzeczywistą wartość magicznego lustra, w którym Harry ujrzał siebie razem z rodzicami, ukazuje dyrektor Hogwartu Dumbledore – ten przedmiot zamienia rzeczywistość na nasze najskrytsze marzenia i dlatego zwodzi.

Ale i na to o. Posacki ma odpowiedź. Lekkie traktowanie magii jest ignorowaniem jej ciemnej realności, która jest zawsze groźna i oddziałuje nawet wtedy, gdy nie jesteśmy tego świadomi. “Niewiara w magię wcale nie czyni jej mniej niebezpieczną”.

Wydaje się więc, że spór sprowadza się do kwestii, jaką rolę odgrywa tu magia. Czy jest ona jedynie literackim środkiem, pozwalającym ukazać prawdę o aksjologicznym fundamencie realnej rzeczywistości, czy przeciwnie – ukazane wartości instrumentalnie służą propagowaniu magii, zawsze groźnej i grzesznej? Jak wiele zależy od przedzałożeń, z którymi podchodzimy do lektury, pokażę na przykładzie. Pod koniec czwartego tomu (“Harry Potter i Czara Ognia”) dowiadujemy się, na czym polegał niezwykły fakt, że Potter przeżył, gdy w jego niemowlęctwie Voldemort przyszedł go zabić, a nie zdołał uratować go magicznymi zaklęciami jego ojciec-czarodziej (uratowała go matka-mugolka). Voldemort zwierza się swoim zwolennikom – śmierciożercom: “Jego matka oddała życie, osłaniając go własnym ciałem, i nieświadomie zapewniła mu ochronę, której nie przewidziałem... Pozostawiła na nim ślad swojej ofiary. To bardzo stara magia”. Jedni w tym wyjaśnieniu dostrzegą klucz do przesłania książki – niezwykle silną, starożytną “magią” jest ofiarowanie życia za drugiego człowieka, a jak wiadomo “nie ma większej miłości...”, inni zgorszą się – dostrzegając w tym perwersyjne porównanie ofiary Chrystusa do magii. Jaki jest najgłębszy zamysł książek, rozstrzygnąć muszą sami czytelnicy i ich rodzice.

Epilog

Zamawiając tekst redakcja oczekiwała bezstronności. Nie był to łatwy warunek, gdyż jestem ojcem dwóch dorastających chłopców. Z wielkim przejęciem przeczytaliśmy wszystkie książki Rowling. Obserwując z niepokojem wcześniejszą fascynację Filipa i Bartka Pokemonami i obecną – Transformersami (bojowe roboty zamieniające się w ciężarówki lub odrzutowce), Harry’ego Pottera przyjąłem z dużą ulgą. Było to dla nas, rodziców, i chyba także dla dzieci, jak oddech świeżego powietrza w infantylnej i wypranej z wartości kulturze masowej.

Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy młody czarodziej nie ma na nich złego wpływu. Chciałbyś latać na miotle? – zapytałem kilka dni temu dziewięcioletniego Filipa. “Bardzo”. A myślisz, że można? “Można, ale trzeba jakoś zrobić antygrawitację”. Czy da się to zrobić czarami? “Nie”. Jesteś pewien? “Jestem”.


Bolga © 2005. All rights reserved.