Powrót do strony "Artykuły"
Powrót do strony "Informacje od Media Rodzina"


TU SIĘ RODZI CZARODZIEJ

Artykuł z gazety "Super Express" z dnia 27 listopada 2003.

Podpatrzyliśmy, jak w poznańskiej drukarni powstaje "Harry Potter i Zakon Feniksa".
Polskie wydanie piątej części przygód małego czarodzieja trafi na półki księgarń za 66 dni. Wczoraj w Poznaniu wydrukowano pierwsze strony książki.
- Oficjalna premiera "Harry'ego Pottera i zakonu Feniksa" odbędzie się 31 stycznia 2004 roku - zapowiada Marcin Walkowiak (31 l.), szef marketingu wydawnictwa Media Rodzina. Ta poznańska firma jest oficjalnym wydawcą polskiej wersji przygód małego czarodzieja.


Najpierw wschód

Premierę zaplanowaliśmy dokładnie o wschodzie słońca - wyjaśnia Walkowiak. Z tego też powodu fani Harry'ego ze wschodniej Polski dostaną książkę wcześniej niż czytelnicy z zachodniej części kraju. I to o prawie całą godzinę. Tego dnia bowiem słońce wzejdzie w Rzeszowie o godzinie 7.08. Za to w Szczecinie dopiero o 7.50.
- Feniks jest symbolem Słońca i pojawia się jak Słońce - tłumaczy "niesprawiedliwość" Marcin Walkowiak. - Dlatego też wpadliśmy na tak oryginalną porę premiery.
Przypomnijmy, że dwa lata temu premiera jednej z części książki debiutowała dokładnie o północy.


Taaaki nakład

W Poznańskich Zakładach Graficznych maszyny pracują pełną parą. Na światło dzienne wychodzą już pierwsze strony "Zakonu Feniksa".
"Harry Potter i Zakon Feniksa" po polsku będzie miał dokładnie 960 stron. Wydawca wypuści na rynek 600 tys. egzemplarzy. - Można powiedzieć, że to ogromna liczba, jeżeli chodzi o polski rynek czytelniczy - tłumaczy Walkowiak. - Zazwyczaj nakład książki waha się od 3 do 5 tys. sztuk.


To się sprzeda!

Jednak wydawca jest pewien, że kolejne przygody Harry'ego rozejdą się jak świeże bułeczki.
- Praktycznie cały nakład mamy już sprzedany - zapewnia Bronisław Kledzik (60 l.), dyrektor wydawnictwa Media Rodzina. - Pracuję w tej branży ponad 30 lat, a takiego pędu do książki jeszcze nie widziałem.
Wiadomo już, że książka z miękką okładką będzie kosztować 49 zł. Za twardą okładkę dopłacimy 10 zł.
1. Żeby książka miała ręce i nogi, czyli strony były po kolei, potrzebny jest montaż. Panie układają strony w odpowiedniej kolejności i dbają, by wszystko było dopasowane co do milimetra. Bez tego druk nie może ruszyć.
2. 32 strony są "naklejane" na płytę światłoczułą. To kopiowanie. Przypomina wywoływanie zdjęć. Płyta jest naświetlana promieniami UV i odbijają się na niej litery. Teraz może trafić do maszyny drukarskiej. Przy pracy Alfred Domagała (48 l.).
3. Wydrukowane strony i okładkę trzeba sprawdzić. Zajmuje się tym Tomasz Wieczorek ( 31 l.).
4. Drukarnia jak to drukarnia, pełna jest bel i bloków papieru. Bez przerwy wózkami dowożone są one z magazynów do maszyn drukarskich. Na wydrukowanie całego nakładu piątej części przygód Harry'ego potrzeba 500 ton papieru.
5. Maszyna drukuje po 32 kolejne strony na każdym arkuszu papieru. Potem arkusze są układane w bloki i trafiają do introligatorni. Po 10 tys. arkuszy w bloku. Stella Kosińska (24 l.) dba, by do maszyny, która tnie arkusze, nie trafiły zlepione.
6. Ta maszyna arkusze tnie na strony. Wychodzą z niej - już osobno - kolejne 32 strony książki.
7. Do kolejnej maszyny wkłada się po kolei 32-stronne pakiety. A mądre urządzenie dobiera je w kolejności i układa jako całą książkę. A później przycina, smaruje klejem i przykleja okładkę.
8. Obłożone okładką książki trafiają do ostatecznego przycięcia. Gdy zostanie wydrukowany cały "Zakon Feniksa" trafi on pod tę gilotynę tak jak teraz ten słownik polsko - angielski.
9. Gotowa książka, jeszcze ciepła i pachnąca drukarnią, jest układana i pakowana do transportu. Gotowe paczki trafiają na palety i są rozwożone do hurtowni i magazynów księgarń. Niestety, najnowszy Harry poleży tam do zapustów.